Tym razem wymowa raportu pozwala oczekiwać, że we wrześniu w USA powstało 58 tys. nowych miejsc pracy. Ekonomiści spodziewają się jednak, że w piątkowym rządowym raporcie na temat sytuacji na rynku pracy, padnie liczba 100 tys. nowych etatów, po tym jak w sierpniu nieoczekiwanie liczba etatów skurczyła się o 4 tys. Co do indeksu ISM - odczyt ogólny był nieco lepszy od oczekiwań, ale szczegóły frapują - indeks nowych zamówień spadł z 57 do 53,4 pkt, a indeks cen wzrósł z 58,6 do 66,1 pkt. Cieszyć można się tylko z nieznacznego wzrostu indeksu zatrudnienia.

SYTUACJA NA GPW

Poranny spadek i późniejsze odbicie było zgodne z naszymi oczekiwaniami. Później jednak okazało się, że nie ma w inwestorach wystarczającej wiary w kontynuację zwyżki z wtorku. W efekcie ceny cofnęły się, co przyszło tym łatwiej, że równolegle spadały też ceny akcji w Budapeszcie. Ale już Europa Zachodnia trzymała się nieźle.

Ponieważ obroty spadły dziś do 1,6 mld PLN (a więc o 600 mln PLN), można twierdzić, że dzisiejsza zniżka, to naturalna korekta wtorkowych wzrostów. Jeśli spojrzeć w nieco szerszej perspektywie, to łatwo dojść do przekonania, że w istocie i wczorajsza i dzisiejsza sesja były tylko elementem konsolidacji rynku, a bieżące wahania nie mają większego znaczenia dla określenia przyszłego kierunku wybicia.

Podrożały dziś akcje 114. spółek, potaniały 165.

GIEŁDY W EUROPIE

Główne indeksy europejskie wahały się dzisiaj nieznacznie, pozostając blisko poziomów wczorajszego zamknięcia. Lepiej od szerokiego rynku radził sobie sektor bankowy, po dzisiejszej publikacji dobrych wyników finansowych za trzeci kwartał przez Deutsche Bank. O 16:45 niemiecki DAX tracił 0,1 proc., podobnie jak francuski CAC40, a brytyjski FTSE rósł o 0,4 proc. Niewielkie zmiany świadczą o tym, że inwestorzy są ostrożni przed jutrzejszymi decyzjami banków centralnych w sprawie stóp procentowych w Europie oraz piątkowymi danymi makroekonomicznymi ze Stanów. Przed miesiącem, dane z rynku pracy za oceanem były wręcz fatalne, więc w piątek o godz. 14:30 uwaga inwestorów na pewno będzie skierowana na tę publikację. Początek dzisiejszej sesji w Nowym Jorku przebiegał pod dyktando realizacji zysków- o godz. 17:00 S&P tracił 0,4 proc., a Dow Jones 0,5 proc.

WALUTY

Tak jak można się było tego spodziewać, poranne osłabienie dolara okazało się tylko chwilowe i po południu nie zostało już po nim śladu. Kurs euro wrócił do 1,414 USD i jest gotowy do kontynuowania korekty spadkowej. Sprzyjają temu doniesienia o planowanym spotkaniu ministrów finansów strefy euro, którzy mieliby zastanowić się w jaki sposób doprowadzić do osłabienia euro, które - będąc walutą silną - zaczyna zagrażać koniunkturze gospodarczej na Starym Kontynencie.

Jen osłabił się o 0,7 proc. do dolara i o tyle samo wobec euro. Jen jest najsłabszy do euro od dwóch miesięcy i powoli zbliża się do rekordowo niskiego poziomu z połowy lipca.

Dla złotego umocnienie dolara nie jest dobrą wiadomością. U nas "zielony" podrożał do 2,666 PLN, euro do 3,77 PLN, a frank spadł (w ślad za jenem na świecie) do 2,263 PLN.

SUROWCE

Cena ropy wzrosła o 0,4 proc. przed dzisiejszą publikacją dotyczącą zapasów paliw w Stanach. Inwestorzy spodziewają się ich spadku, co wywiera presję od strony podażowej rynku, tym bardziej, że konsumenci mogą powoli robić zapasy na zbliżającą się zimę. Na londyńskiej giełdzie baryłką brent handlowało się dzisiaj po 77,50 USD.

Drożeje również miedź, co jest wynikiem rozpoczętych dzisiaj strajków w peruwiańskich kopalniach. Cena tego surowca już czwarty tydzień pozostaje w silnym trendzie wzrostowym i można spodziewać się ataków na historyczne rekordy (8.870 USD). Obecnie, na giełdzie w Londynie miedź kosztuje 8.260 USD. Sądzimy jednak, że nawet jeśli fundusze zaatakują historyczne rekordy w najbliższych tygodniach, odreagowanie tak silnych wzrostów powinno przecenić ten surowiec do poziomu 8,000 USD.

Złoto wzrosło dziś o 0,3 proc. w wyniku lekkiego umocnienia eurodolara.