To branże, dla których otwarcie rynku obejmującego ponad 270 milionów konsumentów może stać się impulsem rozwojowym, jakiego polska gospodarka potrzebuje w obliczu spowolnienia na rynkach zachodnich.

Automotive: Polska jako zaplecze niemieckiego eksportu

Najbardziej oczywistym, choć rzadko wymienianym wprost beneficjentem, jest polski sektor automotive. Choć nie produkujemy własnych marek samochodów, które podbijałyby ulice Buenos Aires czy Sao Paulo, jesteśmy kluczowym poddostawcą dla niemieckich gigantów motoryzacyjnych.

Zniesienie zaporowych, 35-procentowych ceł na samochody eksportowane z UE do Mercosuru ma – według szacunków ACEA – napędzić sprzedaż europejskich aut w Ameryce Południowej. Dla polskich fabryk na Śląsku czy Dolnym Śląsku, produkujących silniki, skrzynie biegów, fotele czy elektronikę pokładową dla Volkswagena, BMW czy Mercedesa, oznacza to stabilizację zamówień, a potencjalnie ich wzrost, nawet w obliczu stagnacji na Starym Kontynencie. Jesteśmy bowiem ogniwem łańcucha, który właśnie zyskał nowy, chłonny rynek zbytu.

Chemia i kosmetyki: Szansa na nową ekspansję

Równie obiecujące perspektywy rysują się przed branżą chemiczną i kosmetyczną. Obecnie cła na chemikalia wwożone do krajów Mercosur sięgają 18%, co skutecznie blokowało konkurencyjność europejskich produktów. Ich eliminacja otwiera drzwi dla polskich producentów nawozów, tworzyw sztucznych, a przede wszystkim kosmetyków.

Polska, będąca jednym z europejskich liderów w produkcji kosmetyków, zyskuje szansę na bezpośrednią ekspansję na rynki, gdzie klasa średnia rośnie, a popyt na europejskie produkty "beauty" jest wysoki. To szansa na dywersyfikację, która pozwoli uniezależnić się od nasyconych rynków unijnych.

Technologie IT i cyfryzacja

W cieniu wielkiego przemysłu swoją szansę mogą znaleźć również polskie firmy z sektora IT i nowoczesnych technologii. Kraje Mercosur przechodzą dynamiczną transformację cyfrową, a zapotrzebowanie na usługi e-commerce, fintech oraz rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa rośnie tam wykładniczo.

Polski sektor IT, znany z wysokiej jakości usług i konkurencyjności cenowej (wciąż niższej niż na Zachodzie), może wypełnić lukę na tamtejszym rynku innowacji. Cyfryzacja administracji czy bankowości w Brazylii czy Argentynie to projekty, w których polskie software house'y mogą z powodzeniem startować jako podwykonawcy lub partnerzy technologiczni.

Przemysł maszynowy i górniczy

Nie można pominąć producentów maszyn i urządzeń, w tym maszyn rolniczych i górniczych. Choć brzmi to paradoksalnie w kontekście obaw rolników, polscy producenci ciągników czy sprzętu do upraw mogą zyskać na modernizacji rolnictwa w Ameryce Południowej. Zniesienie 20-procentowych ceł na maszyny sprawia, że polski sprzęt stanie się cenowo atrakcyjną alternatywą dla technologii amerykańskiej czy chińskiej.

Dodatkowo, polskie firmy dostarczające technologie dla górnictwa (np. KGHM i jego spółki zależne czy dostawcy maszyn górniczych) mogą skorzystać na dostępie do bogatych złóż surowców w krajach Mercosur, które potrzebują nowoczesnego sprzętu do ich wydobycia.

Zielone technologie i środowisko

Warto również zwrócić uwagę na tzw. technologie środowiskowe. Brazylia i inne kraje regionu stoją przed ogromnymi wyzwaniami związanymi z gospodarką wodną, recyklingiem i odnawialnymi źródłami energii. Polskie firmy, które w ostatnich latach rozwinęły kompetencje w zakresie oczyszczania ścieków, przetwarzania odpadów czy fotowoltaiki, zyskują dostęp do rynku, który dopiero buduje swoją zieloną infrastrukturę. Umowa z Mercosurem promuje zrównoważony rozwój, co może premiować europejskich dostawców "zielonych technologii".

Paradoks paszowy

Zupełnie innym aspektem jest import surowców. Branża drobiarska, choć obawia się konkurencji ze strony taniego mięsa z Brazylii, może paradoksalnie zyskać na tańszym imporcie śruty sojowej. Polska jest jednym z największych importerów tego surowca w Europie, wykorzystywanego do produkcji pasz. Zerowe cła i łatwiejszy dostęp do południowoamerykańskiej soi mogą obniżyć koszty produkcji dla polskich hodowców drobiu, zwiększając ich konkurencyjność na rynkach trzecich. To miecz obosieczny, ale w rachunku ciągnionym może przynieść ulgę w kosztach wsadu do produkcji.

Umowa z Mercosurem to nie tylko zagrożenie dla polskiego rolnictwa, ale także skomplikowana szachownica szans dla przemysłu i usług. Polska gospodarka, silnie powiązana z niemieckim przemysłem i posiadająca konkurencyjne sektory nowoczesnych usług oraz chemii, ma potencjał, by wyjść z tego rozdania na plus. Kluczem będzie jednak umiejętne wykorzystanie nowych otwarć i wsparcie państwa dla firm gotowych na transatlantycką ekspansję. Bilans zysków i strat nie jest zero-jedynkowy, a w globalnej gospodarce wygrywa ten, kto potrafi dostrzec szansę tam, gdzie inni widzą tylko ryzyko.