Już wczoraj indeks WIG20 zakończył dzień 2,34% pod kreską i co gorsza był jednym z najsłabiej zachowujących się wskaźników akcyjnych na świecie. Z kolei spadek na całym polskim rynku, mierzony zachowaniem się indeksu WIG, wyniósł 1,81%. W negatywnych nastrojach upłynęła też pierwsza część czwartkowego handlu. Indeks blue-chipów otworzył się dziś na 0,41% minusie, później zniżkował nawet do 2331,00 pkt (-1,65%), a o godz. 13:23 był równy 2336,05 pkt (-1,44%). W tym samym czasie najszerszy wskaźnik GPW, czyli WIG, szedł w dół o 1,27% do poziomu 39474,50 pkt, choć jeszcze we wtorek jego wartość była najwyższa od 4 września ubiegłego roku i wynosiła 40912,88 pkt.
Realizacja zysków przez inwestorów na GPW nie powinna być jednak dla nikogo zaskoczeniem. Po pierwsze, warto pamiętać, że od 18 lutego indeks WIG20 wzrósł o 95%, a indeks WIG zwyżkował o 101%. Po drugie to, że korekta spadkowa jest tylko kwestią chwili było więcej niż pewne już w poniedziałek, po tym jak najszerszy wskaźnik GPW udanie przebił w górę psychologiczny poziom 40740,58 pkt oznaczający jego dokładnie 100% wzrost od tegorocznego dna bessy.
Oczywiście nie ma co ukrywać, że skala wyprzedaży na warszawskim parkiecie byłaby po prostu mniejsza, gdyby nie pogorszyły się nastroje na zagranicznych rynkach. Ogólnoświatowy indeks akcyjny MSCI AC World, który w poniedziałek był najwyższy od 29 września ubiegłego roku i wynosił 301,71 pkt (przekładało się to na jego 76% wzrost od 9 marca br.), dzień później spadł o 0,46%, a środowy handel zakończył jedynie na lekkim 0,17% plusie. Z kolei dziś: w regionie Azji i Pacyfiku indeks MSCI AP Asia Pacific spadł o 1,0%, o godz. 13:23 paneuropejski indeks DJ Stoxx 600 zniżkował o 0,84%, a w tym samym czasie kontrakty terminowe na amerykański indeks S&P500 znajdowały się na 1,01% minusie. Wyraźnie widać, że i za granicą chęć do spieniężenia choć części zysków z ostatnich miesięcy mega wzrostów jest przeogromna.
Z czysto technicznego punktu widzenia, dalsze spadki wartości indeksu WIG20 wydają się być bardzo prawdopodobne. Wskazuje na to przede wszystkim jego dzisiejszy powrót poniżej średnioterminowej (od 18 lutego br.) linii trendu wzrostowego. Jeżeli taki stan rzeczy by się utrzymał, to na przestrzeni dwóch najbliższych tygodni możliwy jest ruch tego wskaźnika nawet do poziomu 2136,65 tj. do minimum z dnia 5 października br.