Choć ruch na indeksach jest w mojej ocenie kierowany przez rynek terminowy i to z tej strony w płyną główne pro-spadkowe sygnały, to nie można bagatelizować faktu, że popyt całkowicie na takie zagrywki pozwala.
Patrząc na rynek z punktu widzenia analizy technicznej, po ostatnich dniach w dość mało wiarygodny sposób przełamane zostało ważne wsparcie na poziomie 3650 punktów. Wróciliśmy do strefy konsolidacji 3450-3650 punktów i choć można jeszcze liczyć na odbicie się indeksu z okolic 3600 punktów, to jednak należałoby teraz patrzeć w stronę 3450 punktów, gdzie dość szybko może się znaleźć indeks największych spółek.
Chyba jedyną nadzieją dla byków jest bardzo duże krótkoterminowe wyprzedanie. W podobnej sytuacji byliśmy 10 września, wtedy również mieliśmy do czynienia z indeksem osuwającym się poniżej wsparć bez wyraźniejszego obrotu i przy mocnym wyprzedaniu. Czy tak jak wtedy nagle pojawi się popyt? Być może tak, lecz ostatni tydzień pokazał bardzo słabą stronę popytową i większe szanse w najbliższych dniach przypisywałbym wariantowi spadkowemu. Do poprawy obecnej sytuacji technicznej potrzeba co najmniej jednej wzrostowej sesji z dużym obrotem.