Problemy w prognozowaniu dzisiejszej sesji w Warszawie są związane z obserwowaną ostatnio słabością rodzimej giełdy. Pomimo, że nastroje na świecie, w tym zwłaszcza na Wall Street, pozostają dobre, rodzimy rynek systematycznie osuwa się po euforycznym wzroście sprzed tygodnia (reakcja na agresywną obniżkę stóp procentowych w USA).

W tej chwili powstaje pytanie, czy ta słabość warszawskiego parkietu jest jedynie chwilowa i szybko nadrobi on dystans do amerykańskich giełd. Czy może rynek boi się korekty na świecie i dlatego tak niewielu jest chętnych do kupna akcji?

Do odpowiedzi na tak postawione pytanie nie przybliża dzisiejsze poranne zachowanie rynku terminowego, który rozpoczął dzień od wzrostów (o godzinie 9:06 grudniowe kontrakty na indeks WIG20 testowały poziom 3697 pkt., rosnąc o 0,38 proc). Zarówno bowiem wzrostowy, jak i spadkowy scenariusz dla dzisiejszego dnia zakłada zwyżkę na otwarciu. Z tym że w pierwszym przypadku jest ona systematycznie poprawiana. W drugim, podobnie jak wczoraj, po początkowych wzrostach następuje powolne osuwanie, które kończy się spadkami indeksów.

Sytuacja techniczna na wykresie WIG20 póki co preferuje stronę popytową. Jednak przewaga kupujących jest coraz mniejsza. Granicą oddzielającą wzrosty od spadków jest luka hossy 3658,48-3770,17 pkt. na wykresie WIG20. Dopóki nie zostanie zamknięta, na gruncie analizy technicznej, wzrosty w kolejnych tygodniach będą bardziej prawdopodobne niż spadki. Jej zamknięcie będzie natomiast mocnym sygnałem sprzedaży. Niewykluczone, że otwierającym drogę do sierpniowych minimów.