Ostatnie spadki na giełdzie przebiegają na niewielkich obrotach. Wydaje się, że jest to raczej jedynie korekta po silnym wzrośnie na sesji w ubiegłym tygodniu, po ogłoszeniu decyzji FED. Obserwowane na tamtej sesji bardzo duże obroty i duża ilość otwartych pozycji na kontraktach może być przyczyną spadków w ostatnich dniach. Dzieje się tak dlatego, że większość inwestorów zakupiła wtedy akcje lub otworzyła długą pozycje. Niestety na giełdzie rzadko jest tak, że większość zarabia. Ktoś musi wydawać pieniądze aby indeksy mogły dalej rosnąć. Wydaje się, że ostatnie spadki są idealnym zagraniem przed większym wzrostem. Spora cześć inwestorów zamknęła bowiem już swoje pozycje, a niektórzy otworzyli już nawet dużą ilość pozycji krótkich. Gdybyśmy teraz byli świadkami większych wzrostów to wielu uczestników rynku niestety będzie musiała albo zaliczyć stratę albo dołączać się w kolejnych dniach do spóźnionych zakupów.
We wzrostowym scenariuszu pomocne wydaje się także zachowanie giełd zagranicznych. Giełdy amerykańskie wczorajszy dzień zakończyły w okolicach 0,5% wzrostu , natomiast japoński Nikkei wzrósł o prawie 2,5 %.
Także koniec miesiąca powinien sprzyjać warszawskiej giełdzie. Okres ten wykorzystywany jest często przez instytucje finansowe do „podciągania” cen w celu pokazania lepszych wyników.
Nie należy jednak zapominać o ryzyku. Gdyby okazało się, że obecne spadki jednak przybiorą na sile i indeks przebił się przez wsparcie w okolicach 3660 to będzie to bardzo niebezpieczny sygnał sugerujący dalszą przecenę.