Oczywiście nie można wykluczyć, że rekordowo drogie euro wobec dolara, z uwagi na swój niekorzystny wpływ na zyski europejskich eksporterów, negatywnie wpłynie na sytuację na europejskich parkietach. Ten element nie musi jednak, przynajmniej na obecnym etapie, zagrozić giełdzie w Warszawie. Dlatego w poniedziałek GPW powinna odrabiać piątkowe spadki. Spadki, które sprowadziły indeks WIG20 do 3775,24 pkt. (-0,75 proc.), a które były tylko i wyłącznie zasługą wygasających w piątek wrześniowych serii kontraktów terminowych.
Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG20, od środowego euforycznego wzrostu (reakcja na agresywną obniżkę stóp procentowych w USA), wyraźnie preferuje kupujących. Silne wsparcie dla indeksu dużych spółek stanowi środowa luka hossy 3658,48-3770,17 pkt. Nie tylko zabezpiecza ona przed spadkiem, ale również pozwala oczekiwać testu lipcowych maksimów.
Zamknięcie wspomnianej luki, co jednak nie będzie proste, gdyż wymagać będzie bardzo silnych impulsów podażowych, będzie jednocześnie mocnym sygnałem sprzedaży, sprawiając, że wszystkie wzrostowe scenariusze trafią do kosza. Wówczas posiadanie akcji w portfelu będzie ryzykowne.