Potencjalnego zagrożenia dla wzrostów cen akcji nie stanowią licznie dziś publikowane dane makroekonomiczne. Inwestorzy poznają m.in. sierpniowe dane o produkcji przemysłowej w Polsce oraz raporty o inflacji CPI, zezwoleniach na budowy domów i rozpoczętych budowach domów w USA.
Takim realnym zagrożeniem natomiast może być dzisiejsza publikacja wyników kwartalnych banku Morgan Stanley, które ujrzą światło dzienne przed rozpoczęciem sesji na Wall Street. Wtorkowa silna reakcja na wyniki banku inwestycyjnego Lehman Brothers pokazały, że ten czynnik jest uważnie obserwowany. Tyle tylko, że przy obecnych euforycznych nastrojach na giełdach, wyniki Morgan Stanley musiałyby być dramatycznie gorsze od prognozowanych 1,53 dol. zysku na akcje, żeby wywołać strach. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne.
Mało prawdopodobne jest również to, że rynki finansowe przemyślą wczorajszą decyzję FOMC ws. stóp procentowych i dojdą do wniosku, że tak agresywna obniżka (o 50 pb do 4,75 proc.), jest wyrazem strachu amerykańskich władz monetarnych przed kryzysem na rynku nieruchomości i recesją.
Z punktu widzenia analizy technicznej, oczekiwana dziś zwyżka indeksu WIG20, otwiera drogę do szczytu z 6 lipca br. (3899,59 pkt.). Tym samym wszystkie scenariusze zakładające spadki w najbliższych tygodniach trafiają do kosza.