Ostatecznie również spadek zamówień na dobra trwałego użytku okazał się większy niż ten, który pokazały pierwotne dane i wyniósł –3% m/m, spadek zamówień w całym przemyśle wyniósł –3,9% m/m. Spory okazał się również spadek zamówień w niemieckim przemyśle, który w grudniu wyniósł –6,9% m/m. Mimo wszystko rynkom – zwłaszcza akcji, udało się zachować względny optymizm. Wynikał on bezpośrednio z faktu, iż pojawiła się analiza argumentująca, iż Goldman Sachs i Morgan Stanley są wystarczająco silne aby przetrwać kryzys i spłacić rządową pomoc. Na rynek jednak ciągle miały chyba wpływ amerykańskie wskaźniki aktywności ISM, które pozwoliły przyjąć, iż sytuacja w gospodarce realnej może choć odrobinę się poprawić.

Dziś kluczowe będą dane o zmianie zatrudnienia w amerykańskiej gospodarce. W ostatnich dwóch miesiącach ubywało tam po ok. pół miliona miejsc pracy i rynek tym razem też nie jest optymistyczny. Oczekuje podobnego odczytu i wzrostu stopy bezrobocia do 7,4%. To nie znaczy jednak, że nad takimi danymi można przejść do porządku dziennego. W przypadku szoku gospodarczego taka reakcja może trwać przez pewien czas, ale przedłużanie się tego stanu rzeczy oznacza, iż w szybkim tempie maleją dochody rozporządzalne ludności i w tej sytuacji nawet duży pakiet fiskalny staje się co najwyżej elementem równowagi, nie zaś dodatkowego impulsu (a taka jest jego intencja). Dane jak zwykle o 14.30 naszego czasu, a wcześniej jeszcze dane o produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii (10.30, oczekiwane –1,2% m/m) i Niemczech (12.00, -2,5% m/m).

Tymczasem Toyota straciła wczoraj najwyższy rating kredytowy od agencji Moody’s. Producent samochodów przewiduje powiększenie się straty operacyjnej wobec spadku sprzedaży i braku perspektyw na szybką poprawę sytuacji w USA.