Na tle piątkowych, grubo ponad dwuprocentowych spadków indeksów w Paryżu i Frankfurcie, czy też dzisiejszego spadku w Tokio, jak również na tle tracących 1,7-1,9 proc. głównych indeksów na Wall Street, piątkowa zniżka WIG20 o niecały procent wygląda jak ruch połowiczny. Dlatego można oczekiwać, że w poniedziałek przewagę osiągną sprzedający.
W piątek falę wyprzedaży na światowych giełdach, która dziś znalazła kontynuację w Azji, wywołała publikacja sierpniowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Dane mocno rozczarowały. Stopa bezrobocia co prawda, zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami pozostała na poziomie 4,6 proc., jednak sektor pozarolniczy zamiast „wyprodukować” prognozowane 110 tys. nowych miejsc pracy, stracił ich 4 tys. Ponadto lipcowe dane o zatrudnieniu zrewidowano w dół do 68 tys. z 92 tys. szacowanych przed miesiącem, natomiast dane czerwcowe z 126 tys. do 69 tys. Takie dane w sposób automatyczny rodzą obawy o rozszerzenie się kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA, co musiałoby się odbić na światowych giełdach.
Dziś posiadaczom akcji nie pomogą również doniesienia prasowe odnośnie odnalezienia materiałów dawnej służby bezpieczeństwa dotyczących m.in. Ryszarda Krauze, Jana Kulczyka, Zygmunta Solorza, Michała Sołowowa i Romana Karkosika. W obecnej rzeczywistości politycznej to oznacza, że zostały znalezione materiały, które mogą kompromitować te osoby. Łącząc to z wczorajszą krytyczną wypowiedzią premiera Jarosława Kaczyńskiego odnośnie oligarchów, trzeba z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że kampania wyborcza w Polsce będzie polegała na ostrym atakowaniu najbogatszych Polaków. Szczególnie, że wspomniane wyżej nazwiska mają znaleźć się w II części raportu ws. WSI.
Z punktu widzenia rynku kapitałowego jest to o tyle istotne, że każdy z nich jest obecny na giełdzie. Oczywiście póki co nie jest to jeszcze powód do wyprzedaży akcji, ale niewątpliwie przedstawienie przez rządzących biznesu jako wroga publicznego numer jeden, nie stanowi również zachęty do ich kupna.