Jednak Rada Banku Anglii wydaje się już być przekonana, że do jej obniżenia wysokie stopy nie będą potrzebne. Zaskakując rynek obniżką stóp rzędu 150 bp (główna stopa wynosi obecnie 3%), zmienia styl z europejskiego na amerykański i jednocześnie między wierszami przyznaje, iż powinna działać bardziej agresywnie już w minionym miesiącu. Rzeczywiście sytuacja Wielkiej Brytanii przypomina to co dzieje się w USA – spadki cen domów, szybko spadająca liczba nowych inwestycji w sektorze nieruchomości, trudności z uzyskaniem kredytu, załamujący się sektor produkcyjny i kurczące się dochody realne gospodarstw domowych. W tej sytuacji odpowiedź ze strony polityki również powinna być podobna, z tą różnicą, iż relatywnie słaby kurs funta (w porównaniu do umacniającego się dolara) stanowi pewną pomoc dla eksportu, jednocześnie oznaczając perspektywę wolniej obniżającej się inflacji. Z kolei Rada ECB po raz kolejny zachowała się bardzo przewidywalnie i stopy obniżyła o 50 bp. Wydaje się, że 45 minut nadziei rynku na większą obniżkę (decyzję ECB mieliśmy o 13.45, zaś banku Anglii o 45 minut wcześniej) było zbyt naiwne. Rada ECB nieraz pokazywała, że zdecydowanie preferuje przewidywalność i mając na uwadze fakt, iż spowolnienie w strefie euro jest mniej gwałtowne (zwłaszcza w porównaniu do Wielkiej Brytanii),nie ma potrzeby dokonywania gwałtownych ruchów, które jak widać zwiększają zmienność na rynku. Zapewne nie są to ostatnie obniżki, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i strefie euro, zwłaszcza, że rynki międzybankowe powoli wracają do normalności i kanał transmisji monetarnej będzie bardziej skuteczny. Ta perspektywa zdecydowanie zwiększa szanse na obniżkę stóp procentowych w Polsce jeszcze w tym roku.