Okazało się, że już same turbulencje miały spory wpływ na gospodarkę, zapewne w dużej mierze poprzez kanał oczekiwań. Ostro zniżkowała sprzedaż detaliczna, jeszcze mocniej produkcja przemysłowa. Co więcej wskaźniki aktywności na wschodnim wybrzeżu przyjęły bardzo niskie wartości. W Filadelfii odczyt -37,5 pkt. to najgorsza wartość od października 1990 roku, w Nowym Jorku wskaźnik przyjął najniższą wartość odkąd jest publikowany. W tym kontekście minimalnie lepsze dane o inflacji nie robią żadnego wrażenia. To zły prognostyk na najbliższe miesiące, ze względu na fakt, iż kanał kredytowy zapewne dopiero odciśnie swe piętno. Kolejna porcja danych już jutro – m.in. z rynku nieruchomości oraz tych przedstawiających nastroje konsumentów.