Początkowe spadki na GPW nie powinny być jednak głębokie. Zwłaszcza w segmencie największych, a co się z tym wiąże, najbardziej płynnych spółek, na których obecnie przede wszystkim koncentruje się uwaga rodzimych inwestorów.

Dobre zachowanie polskiego rynku akcji w piątek i poniedziałek, w obliczu negatywnych impulsów napływających z globalnych rynków, jak również oczekiwanie na dzisiejsze odbicie na Wall Street, będą powstrzymywać polskich inwestorów przed gwałtowną realizacją zysków.

Silnej wyprzedaży nie można oczywiście wykluczać w ciągu sesji. Jednak taki scenariusz będzie możliwy tylko w sytuacji, gdyby czołowe europejskie indeksy w ciągu dnia systematycznie spadały, a początek sesji na Wall Street zapowiadał kolejny dzień mocnej wyprzedaży akcji.

Wtorkowe notowania w Warszawie, ale też i na innych europejskich parkietach, będą wciąż kształtowane przez napływające wyniki spółek (m.in. Electronic Arts). Impulsem mogą też stać się publikowane po południu dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych (indeks S&P/Case-Shiller i indeks zaufania konsumentów).

Sytuacja techniczna na wykresach indeksów WIG i WIG20, po poniedziałkowej, zakończonej wzrostami po 0,6 proc. sesji, w dalszym ciągu wspiera stronę popytową. Jeżeli tylko wykluczyć gwałtowną, bo sięgającą 3 proc. przecenę obu indeksów w dniu dzisiejszym, to teza zakładająca wzrost WIG do 43 000 pkt. i WIG20 do 2750 pkt., w ramach rozpoczętej 17 lipca wzrostowej korekty, pozostaje aktualna.