To głównie zasługa produkcji na eksport oraz lekkiego ożywienia w branży motoryzacyjnej, która w poprzednim miesiącu zaniżyła wynik z powodu strajków. Amerykańskie firmy wykorzystują obecnie 80 proc. swoich możliwości produkcyjnych, ale koszty rosnące najszybciej od ćwierćwiecza nie napawają optymizmem na najbliższe miesiące.

SYTUACJA NA GPW

Warszawska giełda już przed otwarciem notowań miała nie lada obciążenie - wiadomo było, że mocno potanieją papiery KGHM, które w środę pierwszy raz notowane były bez prawa do dywidendy. Z tego względu w ciągu dnia były one nawet o ponad 11 proc. tańsze niż we wtorek, a duży udział spółki w głównych indeksach sprawił, że WIG20 oraz WIG kończyły dzień na minusach. Nie sprzyjały również wiadomości z zagranicy, gdzie inflacja szaleje w najlepsze. Spośród sektorów dzięki wzrostom PKN Orlen wyróżniała się branża paliwowa, na co niemały wpływ ma sytuacja z rynku surowców - drugi dzień z rzędu inwestorzy wycofywali się z inwestycji w ropę naftową.

GIEŁDY W EUROPIE

W Stanach Zjednoczonych ceny konsumentów rosną najszybciej od 26 lat, a wczoraj dowiedzieliśmy się, że koszty producentów (inflacja PPI) jest na najwyższym poziomie od 27 lat. Tymczasem sprzedaż detaliczna wyhamowała w czerwcu do 0,1 proc., co sprawia, że widmo stagflacji jest coraz bardziej realne. W środę amerykańskie indeksy rozpoczęły dzień na poziomach z poprzedniej sesji, ale po publikacji dobrych wyników przez Wells Fargo, inwestorzy z większym optymizmem spojrzeli na sektor finansowy. W Europie inflacja zgodnie z oczekiwaniami wzrosła w czerwcu do 4,0 proc., najszybciej ceny rosły na Łotwie (o 17,5 proc.). Europejskie giełdy nie były zbyt skłonne do odrabiania silnych strat z poprzedniego dnia, ale po południu ruszyły się lekko w górę - CAC40 rósł o 0,2 proc., FT-SE o 0,4 proc. Po wtorkowej blisko trzyprocentowej przecenie trudno uznać to za znaczące odbicie.

WALUTY

Dane o najwyższej inflacji w USA od prawie trzech dekad stawiają FED w wyjątkowo niekomfortowej sytuacji. Kierunek polityki pieniężnej obrany latem ubiegłego roku okazał się nieskuteczny - niskie stopy procentowe nie pobudziły wzrostu gospodarczego, natomiast "gorący kapitał" poszukujący wyższych stóp zwrotu poza giełdą podbił ceny surowców, produktów rolnych i energii. Po południu inwestorzy powrócili do amerykańskiego dolara, który odrobił straty z rana. Kurs eurodolara znajdował się o godz. 17 na wysokości 1,583 (-0,9 proc.). Słabość europejskiej waluty przełożyła się na dalsze umocnienie złotówki - euro potaniało o 1,2 proc. do 3,214 PLN, a dolar spadł o 0,2 proc. do 2,030 PLN. Frank szwajcarski przebił w ciągu dnia psychologiczną barierę 2 PLN i w pewnym momencie kosztował nawet 1,997 PLN.

SUROWCE

Ropa naftowa kontynuuje marsz w dół rozpoczęty we wtorek - po południu cena baryłki spadała o 2,3 proc. do poziomu 134,1 USD, a wcześniej w trakcie sesji kontrakty na ropę naftową można było kupić po 132 USD. Sporym zaskoczeniem dla rynku był wzrost zapasów surowca w USA - to znak, że gospodarka zaczyna reagować mniejszym zużyciem paliw na pogorszenie ogólnych warunków makroekonomicznych. W środę taniała również miedź, ponieważ spowolnienie w Stanach i mniejszy import metali przemysłowych przez Chiny sygnalizują trwały spadek globalnego popytu. Tona miedzi kosztowała 8080 USD, a uncja złota 963 USD.