Z kolei ceny konsumenta za czerwiec podane będą w Wielkiej Brytanii, a także w Polsce. W pierwszym przypadku (dane o godz. 10.30) rynek oczekuje spadku miesięcznej dynamiki cen do 0,4% m/m, jednak i tak oznacza to wzrost rocznej dynamiki cen z 3,3% (odnotowanych w maju) do 3,6%. W Polsce rynek oczekuje inflacji na poziomie 4,5% r/r, choć naszym zdaniem nie należy wykluczać możliwości, iż ceny wzrosły w relacji do czerwca 2007 o 4,6% r/r. W Polsce (podobnie jak inflacja o godzinie 14.00) także dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu. Oczekujemy rocznej dynamiki wynagrodzeń na poziomie 10%, zaś zatrudnienia 5,4%.

O godz. 14.30 w USA poza danymi o cenach producenta podana będzie czerwcowa sprzedaż detaliczna (oczekiwania rynku to 0,3% m/m wobec 1% m/m w maju), a także indeks aktywności w rejonie Nowego Jorku (konsensus zakłada wzrost wskaźnika do –4 pkt., po –8,7 pkt. odnotowanych w czerwcu). Coraz bardziej rozkręca się też sezon publikacji wyników spółek. Dziś poda je m.in. Johnson&Johnson i Intel.

Czy dane makroekonomiczne i napływające wyniki spółek zmienią nastroje inwestorów po serii niepokojących informacji z sektora finansowego? Póki co raczej pesymistyczny ton płynie z Banku Japonii, który odnotowuje spowolnienie gospodarcze i zmniejsza prognozę wzrostu gospodarczego. O cięciach stóp nie ma jednak mowy. Obniżce prognozy wzrostu towarzyszy bowiem przeszacowanie w górę prognozy inflacji. Główna stopa banku pozostanie zatem prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas na poziomie 0,5%.

Waluty – Najwyżej od prawie trzech miesięcy

Amerykańska waluta nie była tak słaba wobec euro od czasu, kiedy na parze EURUSD odnotowaliśmy rekordowy poziom 1,6018, czyli od 22 kwietnia. Dolar zyskiwał wczoraj tylko w pierwszej części dnia, głównie w wyniku niewielkiej korekty cen na rynku ropy. Popołudniem jednak amerykańska waluta ponownie była sprzedawana, głównie z tytułu obaw o kolejne bankructwa w sektorze finansowym i w rezultacie notowania EURUSD wzrosły z poziomu 1,5880 w okolice 1,5940, zaś USDJPY obniżyły się z 106,78 do 105,73, czyli minimalnie powyżej piątkowego minimum (105,63). Mimo nieoczekiwanego ruchu z 3 lipca dolarowi nie udało uzyskać się przewagi na rynku i dość szybko powróciliśmy do wyczekiwania na nowy rekord pary EURUSD.

Taka sytuacja generalnie służy notowaniom złotego, który wczoraj oscylował w okolicach, a nawet poniżej poziomów z piątkowego zamknięcia. Para USDPLN notowana była w przedziale 2,0415-2,0530, zaś para EURPLN odnotowała spadek do 3,2525. Czy po wyjątkowo silnym umocnieniu z minionego tygodnia możliwa jest korekta na rynku złotego? Warto obserwować reakcję rynku na dzisiejsze dane z polskiej gospodarki. Może ona dać więcej wskazówek odnośnie tego, czy inwestorzy przejawiają już chęć do realizacji zysku.

Surowce – Jak trwoga to do złota

Pomijając rynek ropy, gdzie można było spodziewać się ataku na poziom 150 USD za baryłkę, ostatnie dni na rynku surowców należą do złota i srebra. Nie ulega wątpliwości, że najbardziej obiecująca od marcowych rekordów fala wzrostowa to skutek obaw o losy pieniędzy zainwestowanych w amerykański (choć chciałoby się powiedzieć raczej – globalny) system finansowy. W ciągu ostatnich czterech dni, uncja złota podrożała o 55 USD i kosztuje obecnie 971 USD. Uncja srebra kosztuje natomiast 19,08 USD, czyli o ponad 1,5 USD więcej niż jeszcze w połowie minionego tygodnia. Choć wzrost z pewnością nie przeszkadza, tym razem jest on raczej czynnikiem o drugorzędnym znaczeniu. Warto natomiast zwrócić uwagę na fakt, iż w ostatnich dniach spora realizacja zysków nastąpiła na rynkach ziaren, gdzie wcześniej mieliśmy do czynienia z bardzo dużymi zwyżkami. Przypadek?