Na słaby początek w dniu dzisiejszym wskazuje również logika. Ryzykowanie kupna akcji przed godziną 14:30, gdy zostaną opublikowane czerwcowe dane z amerykańskiego rynku pracy a szef Europejskiego Banku Centralnego, komentując prawdopodobną podwyżkę stóp procentowych w dniu dzisiejszym, będzie jednocześnie kreślił perspektywy przyszłej polityki monetarnej, jest po prostu nieroztropne. Słabe dane z USA i „jastrzębi” ton wypowiedzi Tricheta, może bowiem przy obecnych nastrojach na globalnych rynkach akcji, wywołać paniczną wyprzedaż.

Wczoraj na GPW w dalszym ciągu dominowała podaż. Indeks WIG, reprezentujący szeroki rynek, zakończył dzień na poziomie 40419,99 pkt., tracąc 0,17 proc. Grupujący małe spółki sWIG80 stracił 0,66 proc. i na zamknięciu miał wartość 11073,63 pkt., natomiast mWIG40 spadł aż o 1,65 proc. do 2542,87 pkt.

Przecenie oparł się jedynie WIG20. Na zamknięciu miał on wartość 2561,89 pkt., wobec 2558,49 pkt. dzień wcześniej. Wzrost ten to przede wszystkim zasługa jednej spółki, drożejącej o 4,26 proc., Telekomunikacji Polskiej.

Układ sił na warszawskim parkiecie po środowej sesji nie zmienił się. W dalszym ciągu podaż wyraźnie przeważa. Dalej też łatwiej wskazać potencjalne zagrożenia, niż czynniki które zachęcałby do kupna akcji.

Stosunkowo optymistyczne dla posiadaczy wnioski odnośnie przyszłości można jedynie formułować na założeniu, że coraz bardziej wyprzedany rynek, w połączeniu z bliską realizacją przez indeks WIG i WIG20 planu minimum, wynikającego z czerwcowego wybicia dołem z 4-miesięcznych trendów bocznych (odpowiednio 40000 pkt. i 2500 pkt.) oraz w połączeniu z ewentualną paniczną wyprzedażą akcji, mogłoby oznaczać, że średnioterminowy dołek obu indeksów jest coraz bliżej. Niestety trudno sprecyzować kiedy na rynku wystąpi panika i do jakiego poziomu ona sprowadzi opisywane indeksy.