Warren Buffet komentując wyniki za ubiegły rok stwierdził w lutym, że w 2008 r. marże w firm ubezpieczeniowych znacznie się skurczą i również Bershire odczuje silną konkurencję cenową. Bessa na giełdzie również nie sprzyja pomnażaniu fortuny przez "wyrocznię z Omahy" - część z firm, w których fundusz inwestycyjny posiada największe udziały, mocno straciły na wartości w ostatnim półroczu. Należy pamiętać, że takie trudne okresy stwarzają najlepsze okazje do zakupów przez inwestora słynącego z tego, że kupuje tanio i sprzedaje na górce.
SYTUACJA NA GPW
W środę warszawskie indeksy kończyły sesję w okolicy poziomów zamknięcia z poprzedniej sesji. WIG spadł o 0,2 proc. przy dość niskich obrotach (820 mln PLN), a WIG20 zyskał 0,1 proc. Najbardziej taniały akcje banków i spółek spożywczych, natomiast walory Telekomunikacji Polskiej mocno zyskiwały na wartości dzięki pozytywnej rekomendacji jednego z banków inwestycyjnych dla europejskiego sektora telekomunikacyjnego. Na rynku ciężko znaleźć optymistów i większość inwestorów kupujących akcje liczy bardziej na krótkoterminowe odbicie niż powrót do trendu wzrostowego.
GIEŁDY W EUROPIE
W środę większość indeksów na europejskich parkietach zyskiwało na wartości, ale można powiedzieć, że to bardziej korekcyjne odreagowanie wcześniejszych spadków niż wynik zmiany nastroju inwestorów. Wszystkie z ważnych publikacji, które poznaliśmy w ciągu sesji, okazały się gorsze od oczekiwań analityków: ceny producentów w strefie euro były w maju o 7,1 proc. wyższe niż przed rokiem (oczekiwano wzrostu do 6,7 proc. r/r), aktywność w sektorze budownictwa w Wielkiej Brytanii mierzona indeksem PMI spadła do 38,8 pkt. (oczekiwano spadku do 43,1 pkt z 43,9 pkt przed miesiącem), a w amerykańskiej gospodarce ubyło w czerwcu 79 tys. miejsc pracy. O godz. 16.30 CAC40 powrócił poniżej kreski i spadał o 0,4 proc., FT-SE tracił 0,3 proc., BUX rósł o 0,8 proc., a za oceanem DJIA i S&P 500 zyskiwały po 0,2 proc.
WALUTY
Złe sygnały z amerykańskiego rynku pracy pomogły w środę zdecydowanie przebić się kursowi eurodolara przez ważny opór z wysokości 1,58 USD. Ok. godz. 16.30 za jedno euro płacono 1,587 USD, czyli o 0,4 proc. więcej niż dzień wcześniej; oczy inwestorów zwrócone są w kierunku historycznego szczytu z okolic 1,60 USD. Informacje o wysokim skoku kosztów producentów w strefie euro (+7,1 proc. r/r) przemawiają za podtrzymaniem przez ECB jastrzębiej polityki pieniężnej i dalszymi podwyżkami stóp procentowych. Złoty dostosował się do najważniejszych par walutowych i zachowywał się stabilnie wobec euro, a w stosunku do dolara zyskiwał na wartości. Po południu za jedno euro płacono 3,354 PLN (-0,1 proc.), dolara wyceniano na 2,114 PLN, a frank szwajcarski potaniał o 0,8 proc. do 2,080 PLN.
SUROWCE
W ostatnim tygodniu rezerwy ropy naftowej w USA skurczyły się o 2 mln baryłek, ale głównym tematem na rynku ropy jest opublikowany we wtorek raport Międzynarodowej Agencji Energii, w którym czytamy, że kraje OPEC w ciągu najbliższych pięciu lat napotkają na poważne problemy w zwiększaniu poziomu wydobycia. W środę cena baryłki wahała się w okolicy historycznych szczytów - o godz. 17.30 za baryłkę płacono 142,9 USD (+0,5 proc.). Wiceprezes Credit Suisse Asset Management stwierdził, że pod koniec roku cena ropy spadnie w okolice 100 USD za baryłkę, ponieważ przy obecnych poziomach znacząco maleje zużycie surowca w Europie i USA. Uncja złota kosztowała 943 USD (+0,2 proc.), a tona miedzi podrożała w Londynie o ok. 50 USD do 8592 USD.