Niestety w ostatnich dniach również główne giełdy światowe zachowują się gorzej i wsparcie dla nas z ich strony zanika.

Małym pocieszeniem dla byków jest fakt, że na kilku sesjach w ostatnim tygodniu pojawił się bardzo mocny popyt na kilka największych polskich spółek. Relatywnie agresywne zakupy najbardziej płynnych walorów na GPW wiązałabym właśnie ze wspomnianą zagranicą. To dobry znak, choć jak widać po przebiegu poszczególnych sesji, popyt ten nie był wystarczająco zdeterminowany, by zaspokoić wyraźną chęć do wyprzedaży akcji (najprawdopodobniej ze strony TFI).

Sytuacja techniczna indeksu największych spółek po kilku ostatnich dniach się nie zmieniła. Choć lekkm sukcesem był szybki powrót powyżej styczniowego minimum po jego naruszeniu w czwartek, to jednak nadal strona podażowa jest w zdecydowanej przewadze. Póki żadne opory nie zostały pokonane, spadek pozostaje domyślnym kierunkiem. Najbliższy opór to luka bessy 2777-2795 punktów (tam też przebiega przełamane ramię trójkąta). Następnym jest kolejna luka 2837-2862 punktów. Dopiero zapełnienie obu luk przyniesie szansę na znaczną poprawę sytuacji