Niestety, główna część tego popytu pochodziła z rynku terminowego, a nie kasowego, zatem nie wiązałbym z tym ruchem zbyt dużych nadziei. Prawdziwy obraz rynku widzimy wśród małych i średnich spółek, których większość zakończyła czwartkowe notowania pod kreską.
Największym wzrostem poza spółkami groszowymi mogą po czwartkowej sesji pochwalić się akcjonariusze Marvipolu – akcje spółki w pierwszym dniu notowań zyskały na wartości 23%. Warto tu odnotować, że spółka zadebiutowała bez oferty publicznej, co oznaczało bardzo niską płynność na pierwszej sesji – efektem tego był chwilowy wzrost nawet o 300%. Należałoby sobie zadać pytanie, czy w sytuacji mocnego krytykowania nienaturalnych wzrostów na New Connect, dopuszczanie do podobnych sytuacji na GPW jest racjonalnym działaniem ze strony giełdy? Przecież brak odpowiedniego rozproszenia akcjonariatu zawsze może skutkować nienaturalnymi ruchami tak krytykowanymi przez część rynku, w tym KNF.
Dzisiejsza sesja to dzień trzech wiedźm, w którym wygasną obecne serie instrumentów pochodnych. Jak zwykle cały dzień, a przede wszystkim końcówka sesji mogą mieć przebieg całkowicie niezależny od sytuacji z ostatnich tygodni i wynik dzisiejszych notowań jest dużą niewiadomą. Wydaje się, że wczorajsze ruchy WIG20 zainicjowane przez rynek terminowy mogą być wstępem do podobnie dynamicznych ruchów dzisiaj i prawdopodobnie przede wszystkim na rynku futures nie zabraknie emocji.