Tradycyjnie już uwaga inwestorów przede wszystkim będzie koncentrowała się na największych i najbardziej płynnych spółkach. Nie można wykluczać, że w grupie spółek tworzących indeks WIG20 wzrostom będą przewodzić firmy paliwowe oraz KGHM. Takiemu zachowaniu sprzyja bowiem wczorajszy wzrost ropy o prawie 5 proc. oraz obserwowany dziś ponad 1 proc. wzrost cen miedzi, który może kończyć trwające 3 tygodnie osuwanie się cen tego surowca.

Tezę o oczekiwanych wzrostach na GPW potwierdza rynek terminowy. Kontrakty terminowe na indeks WIG20 na początku notowań zyskiwały 0,8 proc. w stosunku do wczorajszego zamknięcia.

Wydarzeniem piątku jest publikacja majowych danych z amerykańskiego rynku pracy. Prognozy zakładają, że stopa bezrobocia wzrośnie do 5,1 proc. z 5 proc., natomiast w sektorze pozarolniczym ubędzie 52 tys. miejsc pracy, po tym jak w kwietniu odnotowano spadek o 20 tys. Lepsze od prognoz dane dadzą dodatkowy impuls do kupna akcji zarówno na świecie, jak i w Warszawie. Gorsze dane, o ile nie będą tylko bardzo złe, nie muszą natomiast sprowokować wyprzedaży.

Dzisiejsze prawdopodobne wzrosty na GPW nie zmienią układu sił na rynku. W dalszym ciągu giełda pozostaje w szerokim trendzie bocznym, który w przypadku indeksu WIG zamyka się przedziałem 44509,36-50193,53 pkt., a w przypadku WIG20 2741,73-3126,80 pkt.

Póki co nie ma sygnałów świadczących o szybkim zakończeniu tego trendu. Pierwszym sygnałem sugerującym trwalszą poprawę koniunktury będą 2-3 dniowe silne wzrosty, którym będzie towarzyszył zdecydowany wzrost obrotów. Takie zachowanie bowiem może sygnalizować wejście inwestorów zagranicznych. A to obecnie jedyna szansa na silniejsze wzrosty. Alternatywą dla tego scenariusza jest kontynuacja trendu bocznego z perspektywą wybicia dołem.