Mianowicie publikacja danych o zamówieniach przemysłowych w Niemczech, tygodniowych danych z amerykańskiego rynku pracy i konferencja prasowa szefa Europejskiego Banku Centralnego.
W kwietniu zamówienia w niemieckim przemyśle spadły o 1,8 proc., wobec oczekiwanego wzrostu o 0,5 proc. i wobec spadku o taką samą wartość w marcu. Z punktu widzenia rynków akcji istotny nie był sam spadek, ale fakt, że to kolejne słabe dane, które sugerują spowolnienie gospodarcze w strefie euro.
W zupełnie inne nastroje inwestorów wprawił raport z rynku pracy w USA. Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych spadła o 18 tys. do 357 tys. Tymczasem oczekiwano, że będzie to 370 tys. Dane te sugerowały, że być może publikowane dziś majowe dane o stopie bezrobocia (wzrost do 5,1 proc. z 5 proc.) i zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym (-60 tys.), nie będą tak złe jak się tego oczekuje.
Pozytywny wpływ danych z USA na indeksy DAX i CAC40 nie trwał długo. Ich zwyżkę gwałtownie zakończył Jean-Claude Trichet. Szef ECB poinformował, że w czasie zakończonego wczoraj posiedzenia banku, pojawiły się głosy za podwyżką stóp procentowych (ostatecznie nie zostały one podwyższone). Jednocześnie nie wykluczył, że taka podwyżka będzie miała miejsce w przyszłym miesiącu.
Europejski Bank Centralny jest pierwszym znaczącym bankiem, który tak otwarcie mówi o dużym problemie, jakim obecnie jest silny wzrost cen. Problem inflacji będzie jednak narastał i kolejne banki centralne będą musiały się z nim zmierzyć. Chociażby SNB. W maju inflacja CPI wzrosła w Szwajcarii do 2,9 proc. z 2,3 proc. w kwietniu i była najwyższa od października 1993 roku. Realne jest też zagrożenie silnym wzrostem inflacji w USA. Póki co Wall Street jeszcze tego nie dostrzega i tak jak wczoraj, nie reaguje na prawie 5 proc. wzrost cen ropy, co w prosty sposób prowadzi do inflacji. Prędzej czy później jednak ten problem stanie przed oczyma również amerykańskich graczy. To natomiast nie będzie zachęcać do kupna akcji. Co więcej, może to być nawet źródło kolejnej fali ich wyprzedaży. Tym samym gdzieś na horyzoncie pojawi się zagrożenie powrotem czołowych europejskich i amerykańskich indeksów do marcowych dołków. W przypadku DAX-a oznacza to spadek do 6182,30 pkt., CAC40 do 4431,04 pkt., a w przypadku S&P500 do 1273,37 pkt.