Co prawda, w tej chwili nie można jeszcze postawić tezy, że wtorkowy spadek cen ropy o 2,4 proc., który sprowadził cenę baryłki do 128,6 dol. (Brent), jest początkiem większej korekty, jednak nadzieje na taką korektę, która mogłaby być istotnym impulsem wzmacniającym rynek akcji, mogą wystarczyć do podniesienia dziś indeksów w Warszawie i Europie Zachodniej.
O ile początek sesji na GPW prawdopodobnie będzie pochodną wczorajszych wydarzeń na Wall Street i rynku ropy, to już o zakończeniu zdecydują publikowane dziś dane makroekonomiczne, wspólnie z rynkiem ropy.
Już o godzinie 10-tej inwestorzy poznają kwietniowe raporty o sprzedaży detalicznej (prognoza: 19,1 proc.) i stopie bezrobocia (10,6 proc.) w Polsce. Nie będą one mieć silnego wpływu na rynek akcji, gdyż historycznie takiego wpływu nie mają. Jednak w niewielkim stopniu mogą rynkiem ruszyć. Inwestorzy nie powinni natomiast zareagować na popołudniową decyzję Rady Polityki Pieniężnej ws. stóp procentowych. Rada bowiem nie zaskoczy i nie zmieni stóp, a tylko w przypadku niespodzianki można oczekiwać reakcji.
Istotnym czynnikiem decydującym o losach dzisiejszej sesji na GPW będą natomiast kwietniowe dane o amerykańskich zamówieniach na dobra trwałego użytku. Szacuje się, że zamówienia spadną o 0,7 proc., natomiast zamówienia na dobra trwałego użytku z wykluczeniem środków transportu będą niższe o 0,2 proc. Grosze od prognoz dane, zwłaszcza jeżeli będą iść w parze z wzrostem cen ropy, nie będą zachęcać do kupna akcji. Odwrotna konfiguracja wręcz przeciwnie.