Do końca sesji na rynku przeważała podaż i choć strona popytowa ponownie była aktywna (na co wskazuje wysoki obrót), to jednak sprzedający okazali się być bardziej zdeterminowani i główne indeksy traciły około 1% na wartości.
Jednym z większych zaskoczeń było zachowanie się PKN Orlen. Wygenerowany w środę techniczny sygnał kupna oraz dobre wyniki kwartalne zamiast przynieść ruch wzrostowy, zostały wykorzystane do mocnej realizacji zysków. To jest moim zdaniem największe rozczarowanie i mocny, negatywny sygnał płynący z czwartkowych notowań.
Wśród blue chipów najmocniej traciły wczoraj na wartości akcje Agory po informacji o przejęciu spółki zajmującej się ogłoszeniami w internecie i czasopismach. W sytuacji mocnej przeceny spółek notowanych na giełdzie (a co za tym idzie, również na rynku niepublicznym) transakcja Agory wydała się inwestorom zdecydowanie niekorzystna, co spowodowało ostateczny 7% spadek kursu medialnej spółki. Kupno spółki generującej niecałe 20 milionów przychodów za cenę ponad 6 krotnie większą byłoby kontrowersyjna nawet rok temu przy galopującej hossie.
Liderem spadków na rynku był drugi dzień z rzędu Telforceone. Po bardzo słabych wynikach najprawdopodobniej głównie inwestorzy finansowi zdecydowali się na agresywną wyprzedaż swoich udziałów w spółce. Spółka nie była jednak jedyną, która zachowywała się na wczorajszej sesji bardzo słabo. Traciło na wartości ponad 200 spółek, a aż 40 zanotowało nowe roczne minima – bessa na szerokim rynku nie spowalnia.
Mimo słabości naszego rynku nie można ignorować tego, że nadające rytm światowym rynkom kapitałowym indeksy amerykańskie ponownie zyskały na wartości i dziś powinno to przynieść poprawę sentymentu na GPW. Po wczorajszej sesji należałoby naszemu rynkowi dać przysłowiową żółtą kartkę, lecz mimo wszystko kluczowe krótkoterminowe wsparcia jeszcze nie padły i nadal aktywny jest wariant wzrostowy.