Niższe dane o inflacji nadeszły akurat w momencie, kiedy rynek obawia się, że Fed nie będzie miał już więcej pola manewru, aby wyprowadzić gospodarkę z kryzysu. Wobec pewnego odreagowania cen ropy, wywołało to zauważalny optymizm, zwłaszcza na rynkach akcji – amerykańskie indeksy zaliczyły czteromiesięczne maksima, wzrosty obserwowaliśmy również w Azji.
Rynek jednak nie zwalnia tempa. Dziś czeka nas również spora porcja danych, tym razem nie tylko z USA. O godzinie 11.00 poznamy dane ze strefy euro dotyczące produktu krajowego w pierwszym kwartale oraz inflacji za kwiecień. Oczekiwany wzrost PKB to 0,5% q/q i 1,9% r/r, czyli nieco szybciej (w ujęciu kwartalnym), niż w czwartym kwartale minionego roku, a to głównie za sprawą Niemiec, gdzie oczekiwane jest tempo wzrostu na poziomie 0,7% q/q – te dane już o godzinie 8.00. Konsensus dotyczący inflacji do 3,3% r/r. W USA natomiast dane ze strefy realnej – produkcja przemysłowa za kwiecień (po wzroście w marcu o 0,3% m/m oczekuje się spadku o 0,2% m/m, odczyt o 15.15) oraz wskaźniki aktywności w rejonie Nowego Jorku (14.30, konsensus 1,0 pkt.) i Filadelfii (16.00, konsensus –20 pkt.).
Waluty – Dolar traci po danych
Dolar rozpoczął wczorajszy dzień od umocnienia, głównie w rezultacie faktu, iż notowania przez dwa pierwsze dni tygodnia nie były w stanie pokonać poziomu 1,5560. Para EURUSD zniżkowała w pierwszych godzinach handlu w Europie testując nawet poziom 1,5400. Dolara wyraźniej osłabiły jednak dane o inflacji, zwiększające szanse na dłuższy okres niskich stóp procentowych w USA. Dolar tracił w relacji do euro (wzrost pary do 1,5490), ale także do franka czy jena, choć w tym ostatnim przypadku ruch był ograniczony dobrym sentymentem na rynkach akcji. Mimo to okolice 105,50 okazały się póki co skutecznym oporem dla dalszego wzrostu USDJPY i obecnie notujemy poziom 104,85. Dane pomogły również funtowi obronić wsparcie na poziomie 1,9370. Funt tracił wcześniej po publikacji raportu inflacyjnego w Wielkiej Brytanii, który sugeruje, że wobec zagrożeń inflacyjnych, Bank Anglii będzie miał niewielkie pole do przeciwdziałania spowolnieniu. Co więcej, prezes banku uznał, iż takich dostosowań rynkowych nie powinno się zakłócać. W rezultacie funt znalazł się poniżej dołków z lutego, a skuteczne okazało się dopiero wsparcie z 22 stycznia, zapewniając pewne odbicie, po którym para GBPPLN odnotowała wzrost do 1,9477.
W czwartek złoty tracił na wartości. Wzrosty kursów USDPLN i EURPLN odnotowaliśmy przede wszystkim na początku notowań, co wyglądało jak szybka realizacja zysków. Zaraz po otwarciu, wobec obniżających się notowań EURUSD, złoty stracił ponad 2 grosze do dolara i euro, w rezultacie czego USDPLN wzrósł do 2,2065, a EURPLN powyżej 3,40. W dalszej części dnia złotówka odrabiała poranne straty, głównie po tym jak dolar tracił po danych o inflacji w USA. Polskie dane o inflacji nie miały zauważalnego wpływu na notowania złotówki. Ze względu na fakt, iż realizacja zysków trwała tak krótko, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy był to już przejaw słabości rynku. Dzień para USDPLN zakończyła na poziomie 2,1870, zaś EURPN 3,3890.
Surowce – Tanieje żywność
Spekulacje dotyczące zwiększonych zbiorów pszenicy w USA przyczyniły się do kolejnego spadku cen tego ziarna. Amerykańscy farmerzy przeznaczyli w tym roku pod pszenicę ponad 4% więcej areału, dobre zbiory zapowiada również pogoda. W rezultacie po 4% spadku cen buszel pszenicy kosztuje już 7,64 USD, czyli o ponad 40% mniej niż w pierwszej połowie marca. Dobra prognoza pogody na kolejne pięć dni przyczyniła się również do 3% zniżki cen na kukurydzy, gdzie 100 buszli kosztuje obecnie 590 USD. Wreszcie po 3,5% spadku cen cetnar ryżu kosztuje 20,80 USD, czyli prawie 13% mniej niż jeszcze tydzień temu. Spadek cen to odreagowanie po wcześniejszych dynamicznych wzrostach wywołanych katastrofą naturalną w Birmie.
Wczoraj po raz pierwszy od początku miesiąca wyraźniej spadały ceny ropy. W przypadku gatunku Brent oznaczało to przecenę baryłki z 124 USD do 121,40 USD. Na razie jednak nie wygląda to na większą realizację zysków – po otwarciu rynków w Europie inwestorzy znów kupują ten surowiec i cena baryłki ponownie wzrasta powyżej 123 USD. Nie pomogły wczorajsze dane o zapasach, które nie wzrosły tak jak oczekiwał rynek.