Wczoraj traciły już nie tylko małe spółki, ale cały parkiet, szczególnie po tym jak Ambac, amerykański gwarant obligacji podał zadziwiająco słabe wyniki. Co ciekawe, mimo iż sytuacja dotyczy przede wszystkim rynku amerykańskiego inwestorzy w USA zdawali się nie dostrzec tych negatywnych sygnałów i rozpoczęli notowania na plusie. W rezultacie, podczas gdy w Europie akcje były najtańsze od tygodnia, a w Warszawie nawet od miesiąca, nowojorski S&P500 ciągle pozostawał relatywnie blisko oporów.

Ten optymizm amerykanów pomógł europejskim parkietom wyjść na plus jeszcze przed zamknięciem, nie dotyczyło to jednak Warszawy, gdzie sesja zakończyła się wcześniej. To dawałoby pozytywny impuls na dzisiejszym otwarciu. Pozytywny sygnał wysłały także chińskie parkiety, gdzie rząd wyraźnie zaniepokojony mocnymi spadkami obniżył podatek od zysków z handlu akcjami. Pytanie tylko, czy będzie to wystarczające, biorąc pod uwagę słabość popytu podczas ostatnich dwóch sesji. Otwarcie na kontraktach póki co nie wskazuje na jakąś szczególnie silną falę optymizmu.

Co więcej, przysłowiową kulą u nogi jest ciągle sektor finansowy, gdzie Credit Suisse jako kolejny wpisał się na listę źródeł negatywnych informacji przedstawiając pierwszą od prawie pięciu lat stratę za pierwszy kwartał tego roku. Strata wyniosła 2.15 mld franków i była niemal czterokrotnie większa od oczekiwanej przez rynek. Dziś z istotniejszych spółek wyniki podadzą jeszcze ConocoPhillips (przed sesją w USA, oczekiwany zysk na akcję 2,42 USD), Pepsico (przed sesją, 0,7 USD) i Microsoft. (po sesji, 0,44 USD).