Pomimo niskiej zmienności, francuski CAC40 dodał 0,82%, a londyński FTSE100 zamknął się aż 0,91% wyżej, podczas gdy DAX zdołał zyskać 0,34%.
Niemiecki indeks pozostaje jednak poniżej psychologicznej bariery 16 tysięcy punktów, która to może stanowić kluczowy opór w krótkim terminie. Jego ewentualne przekroczenie, mogłoby zachęcić rynkowe byki do większej aktualności i doprowadzić do kolejnego ataku na historyczne szczyty, które znajdują się tuż pod poziomem 16 300 pkt. Z drugiej jednak strony, należy zauważyć, że ostatnia nieudana próba (z 5 stycznia) pokonania wspomnianych historycznych rekordów, może zakończyć się wyrysowaniem dużej formacji podwójnego szczytu, która to z zgodnie z założeniami klasycznej analizy technicznej - zapowiada odwrócenie trendu.
O ile główne europejskie indeksy poradziły sobie dziś całkiem nieźle, tak sesja na GPW przebiegała w gorszych nastrojach. Indeks dwudziestu największych spółek stracił dziś 0,75%, jednak wydaje się, że na razie nie ma jeszcze powodów do obaw. Dzisiejszy ruch można tłumaczyć jako korektę po wzrostach z pierwszej połowy stycznia. Na uwagę zasługują na pewno spółki z branży węglowej, w tym JSW, której akcje zyskały dziś niemal 4%.
Jutro, po długim weekendzie, na rynek wracają inwestorzy z USA, dlatego też zmienność na indeksach giełdowych powinna być większa. Pomimo, że w tym tygodniu w kalendarzu makroekonomicznym nie znajdziemy wielu ważnych wydarzeń, tak inwestorzy z pewnością będą zwracać uwagę na publikację protokołu z ostatniego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego - zapiski ze spotkania zostaną zaprezentowane w czwartek o 13:30.