Brak wyraźniejszych danych makroekonomicznych również nie sprzyjał amerykańskim inwestorom w podejmowaniu poważniejszych decyzji i indeksy na Wall Street poruszały się na bezpiecznych, relatywnie wysokich poziomach. To powodowało podobny zastój na innych światowych giełdach, w tym i na GPW.

Wydawało się, że kwestią czasu jest kolejny atak byków, tymczasem w piątek rynek otrzymał „cios” w postaci danych finansowych General Electric. Jeden z największych światowych koncernów opublikował gorsze od oczekiwań wyniki za I kwartał tego roku, obniżył też prognozy. Ta informacja okazała się być dla rynków miażdżąca i najpierw giełdy europejskie, a następnie indeksy amerykańskie zanotowały spore spadki. To mocno popsuło pozytywny sentyment na rynku i krótkoterminowo należy spodziewać się bardzo nerwowych sesji – przed nami kolejnej publikacje wyników kwartalnych z USA i raczej należy oczekiwać więcej rozczarowań niż pozytywnych niespodzianek.

Z punktu widzenia analizy technicznej WIG20, w piątek zamknięcie wypadło tuż poniżej najistotniejszego krótkoterminowego wsparcia na poziomie 2900 punktów. Choć jest szansa na obronę rynku przy poziomie 2850 punktów (61,8% zniesienie fali wzrostowej rozpoczętej w połowie marca), to jednak większym prawdopodobieństwem charakteryzuje się teraz wariant powrotu w dolne ograniczenie kilkumiesięcznego ruchu bocznego, czyli do okolic 2700 punktów. Niedawne wsparcie na poziomie 2970 punktów pozostaje teraz pierwszym szybkim oporem.