Wczoraj zaskoczyły natomiast dane z USA. I to mocno. Deficyt w handlu zagranicznym wzrósł w lutym o 5,6 proc. do 62,3 mld USD z poziomu 59 mld USD deficytu odnotowanego w styczniu (prognoza: 57,4 mld USD deficytu). Warto jednak odnotować, że na wzrost deficytu wpływ miał wzrost eksportu o 2 proc. i importu o 3,1 proc. Poprawiła się więc jego struktura. A to istotne. Rosnący import to jednak pewien plus.

Dużym zaskoczeniem były też tygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy. Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych spadła o 53 tys. do 357 tys. Oczekiwano natomiast odczytu na poziomie 380 tys.

Ani informacje płynące z banków centralnych, ani też dane makroekonomiczne, nie sprowokowały silniejszej reakcji rynków akcji w Europie i USA. Taki wpływ na giełdy, ze wskazaniem przede wszystkim na Wall Street, miały informacje z Wall-Mart o podniesieniu prognozy kwartalnego zysku. Natomiast sektorowi technologicznemu pomogły podniesione rekomendacje dla sektora półprzewodnikowego. W efekcie indeks DJIA zakończył czwartkowe notowania wzrostem o 0,44 proc. S&P500 o 0,45 proc., a Nasdaq Composite o 1,27 proc.

Wczorajsze zachowanie potwierdza, że obecnie uwaga inwestorów przede wszystkim będzie się koncentrować na informacjach płynących z amerykańskich spółek. Umownie zapoczątkowany w tym tygodniu przez największego producenta aluminium na świecie, spółkę Alcoa, sezony publikacji wyników kwartalnych w USA, w sposób naturalny bowiem kieruje uwagę inwestorów z Wall Street w stronę spółek.

Zważywszy na zapoczątkowaną w połowie marca, obroną styczniowych minimów przez indeks S&P500, zmianę nastrojów na giełdach, w dalszym ciągu należy oczekiwać, że inwestorzy mogą znacznie gwałtowniej reagować na dobre informacje ze spółek, niż na te złe, które podobnie jak w przypadku danych makroekonomicznych publikowanych w ostatnich tygodniach, w większości mogą być ignorowane.

Sytuacja techniczna na wykresie indeksów S&P500, pomimo ostatnich spadków, pozostaje korzystna dla strony popytowej. W dalszym ciągu są aktualne, wygenerowane na przełomie marca i kwietnia sygnały kupna. To pozwala w najbliższych dwóch tygodniach oczekiwać ataku na szczyt z lutego (1395,42 pkt.).