Trend, który może być sygnałem, że paliwo napędzające dotychczasowy ruch do góry jest na wyczerpaniu i kontynuacja wzrostów będzie wymagać nowych impulsów.
Dziś strona popytowa będzie musiała ponownie włożyć nieco wysiłku, żeby utrzymać się powyżej poziomu 3000 pkt. i nie zakończyć trendu bocznego. Wczorajszy spadek S&P500 o 0,8 proc. oraz Nasdaq Composite o 1,1 proc., wzmocniony dzisiejszymi spadkami w Tokio (Nikkei -1,3 proc.), daje bowiem argumenty do niewielkiej realizacji zysków.
Jednak tylko do tego. Nie ma bowiem żadnych znaczących sygnałów, że nastroje na światowych rynkach akcji w najbliższym czasie gwałtownie się pogorszą, co wywoła nową falę wyprzedaży. Wręcz przeciwnie. Wygenerowane w ostatnich tygodniach sygnały kupna zarówno na wykresach polskich, jak i amerykańskich czy europejskich indeksów, wciąż pozostają aktualne. W dalszym ciągu też na rynek napływają sygnały, w postaci ignorowania zdecydowanej większości niekorzystnych dla akcji impulsów oraz wzmacniania nielicznej grupy tych korzystnych, że w połowie marca na globalnych rynkach akcji zmieniły się nastroje. To zaś otwiera, zapewne wyboistą, drogę do kontynuacji wzrostów w najbliższych tygodniach.
Wydarzeniem dzisiejszego dnia na rynkach finansowych będą posiedzenia Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorzy są dość zgodni co do tego, że stopy na Wyspach zostaną obniżone o 25 punktów bazowych do 5 proc., podczas gdy w strefie euro nie zostaną zmienione. Będą jednak szukać wskazówek co dalszych kroków obu banków. Zwłaszcza Europejskiego Banku Centralnego. Gdyby doszli oni do wniosku, że bank może w przyszłości obniżyć koszt pieniądza, to byłoby to silne wsparcie dla rynków akcji. Również dla warszawskiej giełdy.
Oprócz posiedzeń banków centralnych dziś inwestorzy dowiedzą się jak się jak w lutym kształtował się deficyt handlu zagranicznego USA, sytuacja na amerykańskim rynku pracy oraz co do powiedzenia ma szef Fed Ben Bernanke. Nie powinny jednak one stanowić istotnych impulsów dla giełd. W przeciwieństwie np. do informacji z amerykańskich spółek, które w tej chwili, za sprawą rozpoczętego na Wall Street sezonu publikacji wyników kwartalnych, koncentrują uwagę większość inwestorów na świecie.