Raport ten rozczarował również dlatego, że nie korespondował ze środowymi bardzo dobrymi raportami Challengera i ADP, pokazującymi lepszą od oczekiwań sytuację na amerykańskim rynku pracy. Tym samym ponownie nasiliły się obawy przed dzisiejszą, zaplanowaną na godzinę 14:30, publikacją oficjalnych danych z tego rynku. Analitycy prognozują, że w marcu stopa bezrobocia w USA wzrośnie do 5 proc. z 4,8 proc. w lutym, natomiast zatrudnienie w sektorze pozarolniczym spadnie o 50 tys., po tym jak miesiąc wcześniej zmniejszyło się o 63 tys.

Dzisiejsze oficjalne dane z rynku pracy USA w sposób istotny wpłyną na to jak zakończą się notowania w Europie oraz USA, ale niekoniecznie muszą nadać kierunek giełdom w perspektywie najbliższych tygodni. Doskonale pokazała to wczorajsza sesja na Wall Street. Pomimo wspominanych bardzo złych danych i wielu innych niekorzystnych informacji napływających na rynek, amerykańscy inwestorzy postanowili patrzeć tylko na nieco lepszy od prognoz, ale wciąż recesyjny, odczyt indeksu ISM-usługi (49,6 pkt. wobec oczekiwanych 49,2 pkt.). W efekcie główne indeksy zakończył dzień na śladowych plusach, zamiast na naturalnych w takim przypadku wyraźnych minusach.

Wczorajsze zachowanie Wall Stree, jakkolwiek nieco może zaskakiwać, to wpisuje się w obecną sytuację techniczną na wykresach indeksów DJIA, S&P500 i Nasdaq Composite, która wskazuje na rosnącą przewagę popytu. Dlatego zestawiając jaka będzie reakcja amerykańskich giełd na dzisiejsze dane, można oczekiwać, że o ile lepsze od oczekiwań dane staną się impulsem do dalszej poprawy nastrojów na Wall Street, a co się z tym wiąże, również na większości światowych rynków akcji. To już gorsze dane z rynku pracy, mogą co najwyżej sprowokować kilkudniową spadkową korektę, ale raczej nie sprowokują nowej fali wyprzedaży akcji.

W perspektywie najbliższych tygodni wnioski dla Wall Street, budowane na podstawie analizy technicznej, w dalszym ciągu są umiarkowanie optymistyczne. Wstępne sygnały kupna na wykresach pozwalają oczekiwać wzrostów indeksów, których bazę będzie stanowiła nadzieja, że amerykańska gospodarka uniknie silnej i trwającej kilka kwartałów recesji.