Pomimo tego, że handel na kontraktach futures odbywa się normalnie, dzisiejsza sesja europejska siłą rzeczy cechuje się niższą płynnością z uwagi na mniejsze obroty amerykańskich inwestorów. Patrząc na europejskie indeksy, można jednak odnieść wrażenie, iż nie stanowi to żadnej przeszkody, bowiem wzrosty na Starym Kontynencie trwały w najlepsze, a w zachodniej części kontynentu przekroczyły nawet 2%.
Prawdziwy ewenement obserwowaliśmy dziś na Jastrzębskiej Spółki Węglowej, której kurs wzrósł na koniec dnia aż o 33,95% - jest to największy dzienny wzrost ceny tego waloru w historii, a zatem od 2011 roku. W tym momencie można zadać sobie pytanie, w jakim stopniu był to efekt prawdziwej nadziei inwestorów odnośnie perspektyw spółki (faktycznie pojawiały się pewne doniesienia, które można potraktować jako optymistyczne), a w jakim stopniu efekt FOMO i zwykłego podłączania się pod trend. Prawdopodobnie będziemy musieli poczekać kilka dni aby się o tym przekonać, bowiem jak pokazuje historia - jako jeden z potencjalnych krótkoterminowych scenariuszy należy przyjąć równie spektakularną korektę.
Indeksy z GPW poradziły sobie dziś nieco słabiej niż benchmarki z Europy Zachodniej. WIG20 zakończył dzień 0,84% wyżej, mWIG40 zyskał 0,58%, natomiast sWIG80 uplasował się “pod kreską” tracąc 0,99%.