Włoski rynek akcji jest tego dobrym przykładem. Choć nie było tam takiej hossy jak na Wall Street, jeszcze w ubiegłym tygodniu indeks mediolańskiej giełdy był notowany najwyżej od 2008 roku! Sytuacja może dość szybko się zmienić, ponieważ Włochy stały się pierwszym istotnym ogniskiem koronawirusa w Europie. Zakażonych jest nieco ponad 100 osób, na ten moment mamy też trzy ofiary śmiertelne. Mogłoby wydawać się, że nie jest to dużo, ale w ostatnich dniach widać szybki wzrost zarażeń w kilku miejscach, poza Włochami również w Korei i Iranie. Ma to dwojakie konsekwencje. Po pierwsze, nakłada na władzę presję kosztownych ekonomicznie decyzji o ograniczeniach w transporcie, usługach publicznych i możliwościach prowadzenia biznesu. Po drugie, wzbudza nieufność do płynących z Chin informacji o stabilizacji sytuacji. Włochy będą w tym tygodniu na świeczniku – rozwój sytuacji w tym kraju będzie traktowany jako wyznacznik tego, na ile wirus stanowi zagrożenie dla Europy.
W piątek poznaliśmy pierwsze ważne dane, które po części odzwierciedlają wpływ wirusa na gospodarki inne niż chińska. Mowa o wstępnych indeksach PMI za luty. Dane wypadły mocno mieszanie. Spory spadek odnotowano w Japonii, co akurat nie może dziwić – poza wirusem Japończycy sami „pomogli” sobie podnosząc podatek od sprzedaży. Gdzie indziej mieliśmy jednak zaskoczenia – indeksy dla przemysłu znacznie wzrosły w Niemczech i Wielkiej Brytanii, łączny indeks zanotował z kolei mocny spadek w USA. Co prawda wzrost PMI w Niemczech byłby niższy, gdyby nie efekt metodologii, która opóźnienia w dostawach z Chin traktuje jako… przejaw dobrej koniunktury, jednak i tak dane stanowią mocny kontrast dla bardzo dobrze radzącego sobie od początku roku dolara. Patrząc przez pryzmat rynku obligacji (w USA rentowność 10-latki jest najniżej od 2016 roku) można zadać sobie pytanie, czy ruch ten nie zaszedł zbyt daleko.
W dzisiejszym kalendarzu pozycją numer jeden będzie publikacja indeksu Ifo (godzina 10:00), który będzie pewnego rodzaju weryfikatorem dla piątkowych PMI. Uwaga rynku skoncentrowana będzie jednak przede wszystkim na rozprzestrzenianiu się wirusa i związanych z tym ograniczeniach. Nerwowość rynku nie sprzyja złotemu, który traci wobec wszystkich głównych walut. O 8:45 dolar kosztuje 3,9784 złotego, euro 4,3016 złotego, frank 4,0536 złotego, zaś funt 5,1492 złotego.