Liczba nowych zarażonych w Chinach przestała rosnąć z dnia na dzień. Jest to pierwsza taka sytuacja od końca stycznia. Co więcej, liczba wyleczonych przypadków wynosi już prawie 5 tysięcy do ok. 1 tysiąca przypadków zgonów. Jeszcze niedawno stosunek ten wypadał na poziomie 2:1. Widać wobec tego, że poczynione są pierwsze kroki do opanowania całej sytuacji, podobnie jak było to w przypadku innych epidemii. Pomimo tego, że nowy koronawirus przebił już wielkość epidemii SARS, to jeszcze daleko mu do epidemii świńskiej grypy z końca poprzedniej dekady. Co więcej, patrząc na większość ostatnich epidemii, w perspektywie 6 miesięcy większość z nich kończyła się wzrostem na giełdach. Niemniej warto pamiętać o tym, że wpływ bieżącej epidemii będzie widoczny dosyć wyraźnie w światowej gospodarce. Głównie ten czynnik doprowadził do wyraźnego obniżenia prognozy wzrostu popytu na ropę naftową przez OPEC. Kartel uważa, że światowy popyt wzrośnie w tym roku o ok. 900 tys. brk na dzień, co jest znaczącym obniżeniem w porównaniu do poprzedniej prognozy zakładającej wzrost na poziomie 1,2 mln brk na dzień. Pomimo tego jednak ropa naftowa zyskiwała dzisiejszego dnia, co wpłynęło na znaczny wzrost spółek związanych z wydobyciem w Stanach Zjednoczonych.
Dzisiaj indeksy z Europy kontynuowały silne wzrosty. Wraz za nimi obserwowaliśmy nowe rekordy na Wall Street. Tym razem do rekordów na S&P 500 oraz na Nasaq dołącza również Dow Jones. Tymczasem w Polsce wzrosty na WIG20 wyniosły niemal 1%, co doprowadziło do powrotu indeksu powyżej 2100 punktów. Całkiem nieźle radził sobie dzisiaj sektor bankowy z PKO PB na czele, choć z drugiej strony fatalnie radził sobie mBank. Jest to związane z prawdopodobnym odłożeniem w czasie sprzedaży banku przez Commerzbank. Akcje traciły dzisiaj ponad 5%.