O czwartkowej sesji na GPW, która zakończyła się wyraźnym spadkiem WIG20, można spokojnie zapomnieć. Ciężko jest wyciągać wnioski z sesji, która w głównej mierze została ukształtowana przez rynek terminowy. W czwartek początkowo dominował na giełdzie strach przed tym, co może wydarzyć się w ostatniej godzinie notowań w związku z wygasaniem marcowych kontraktów terminowych. Później już swoje "zrobiły" kontrakty. Spadek indeksu WIG20 w samej końcówce dnia o 1,8 proc. do 2821,30 pkt. na zamknięciu (w sumie WIG20 stracił w czwartek 2,47 proc.), trudno bowiem interpretować inaczej. Gdyby nie to, indeks dużych spółek zakończyłby notowania tylko nieznaczną, bo sięgającą tylko 0,6 proc. realizacją zysków. To niewiele, zważywszy że poprzedzał ją dwudniowy wzrost, który w sumie podniósł wartości indeksu o ponad 5,5 proc.

W tym tygodniu sytuacja na warszawskiej giełdzie w dalszym ciągu będzie kształtowana przez wydarzenia za oceanem. Te zaś są pozytywne. Silne wzrosty na Wall Street w czwartek i poniedziałek potwierdzają, że w Stanach Zjednoczonych z negatywnego na pozytywne zmieniło się nastawienie do akcji. Jeżeli dane makroekonomiczne nie będą w najbliższym czasie tragiczne, to efektem tego zmienionego nastawienia może być kilka tygodni wzrostów. I ta nadzieja na wzrosty powinna przynieść zwyżkę na warszawskiej giełdzie nie tylko dziś, ale również w całym tygodniu.

Dziś rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Rynek szacuje, że Rada jutro podwyższy stopy procentowe o 25 punktów bazowych, podnosząc stopę referencyjną do poziomu 5,75 proc. Za taką decyzją przemawiają przede wszystkim raport o produkcji przemysłowej i przeciętnym wynagrodzeniu. Oczekiwanie na decyzję, ani też jutrzejsza decyzja, nie będą miały wpływu na kształtowanie się koniunktury na GPW. Tak samo jak takiego wpływu nie miały ostatnie bardzo dobre dane makroekonomiczne o dynamice produkcji przemysłowej (14,9 proc.), czy przeciętnym wynagrodzeniu (12,8 proc.).

Gdyby kierować się analizą techniczną wykresu indeksu WIG20, należałoby w najbliższych tygodniach oczekiwać poprawy koniunktury w Warszawie. Tu wnioski są analogiczne jak w przypadku analizy fundamentalnej.

Można wskazać co najmniej kilka czynników technicznych, które uzasadniają optymistyczne spojrzenie na rynek. M.in. obrona styczniowych minimów przez WIG20, pięciofalowa i prawdopodobnie już zakończona struktura trwających od października spadków, wzrostowe dywergencje indeksu z głównymi wskaźnikami, czy też spadek obrotów towarzyszący zniżce rynku.

Bezpośrednim sygnałem kupna będzie natomiast wybicie WIG20 powyżej strefy oporu, jaką na 2880-2962 pkt., tworzy 5-miesięczna linia bessy oraz lokalny szczyt z poprzedniej środy. Wówczas zostanie otwarta droga przynajmniej do lutowych maksimów.