Nie inaczej było tym razem. Lepsze od oczekiwanych wyniki banków inwestycyjnych dały nadzieję, że już zbliża się koniec przykrych niespodzianek. Niestety nie ustały spekulacje o problemach Merrill Lynch, jego akcje spadły wczoraj o 11,1 proc. Okazało się, że bank inwestycyjny podał do sądu swojego ubezpieczyciela obligacji co od razu rozbudziło obawy o stan zabezpieczeń banku. Nie tylko Merrill Lynch jest aktualnie na celowniku, Credit Suisse zapowiedział niższy zysk i kolejne odpisy. Do spadku indeksów za oceanem przyczyniły się nie tylko gorsze nastroje, ale i wyprzedaż surowców. Złoto w ciągu dwóch dni straciło prawie 100 dolarów. Koncerny wydobywcze i paliwowe ciągnęły indeksy w dół. Jedną z niewielu dobrych informacji było zmniejszenie wymogów kapitałowych dla Fannie Mae i Freddie Mac, spółek oferujących finansowanie hipoteczne. Pozwoli to tym spółkom zainwestować około 200 mld na rynku hipotecznym. DJIA stracił 2,36 proc, S&P500 2,43. Indeksy azjatyckie również w kolorach czerwonych, w Japonii giełdy były zamknięte z powodu święta.
Na ostatniej sesji przed świętami na warszawskim parkiecie możemy obserwować co najmniej dziwne ruchy wynikające z wygasania kontraktów marcowych. Dotychczas rolowaniu kontraktów towarzyszyła bardzo duża zmienność i nienaturalne zmiany kursów. Warto zwrócić uwagę na obrót podczas ostatnich sesji. Przedwczoraj przy ogromnych wzrostach obrót wyniósł mniej niż 1 mld złotych. Wczoraj był on prawie dwa razy większy. Taki niski obrót przy wyskoku indeksów w górę nie potwierdzał tego ruchu. Dziś dla poznamy ważne dane dla giełd, indeks Filadelfia Fed i indeks wskaźników wyprzedzających.
Zaczynać będziemy w kiepskich nastrojach, kończyć sesję i tydzień prawdopodobnie też.