I to spadków wyraźnych, gdyż zawierających się w przedziale 1,5-2,0 proc. w przypadku indeksu WIG20.

Nastroje rodzimym graczom powinna popsuć wczorajsza sesja na Wall Street. Spadki indeksu S&P500 o 2,43 proc. i DJIA o 2,36 proc., jakkolwiek nie negują całkowicie popytowego znaczenia bardzo silnych wzrostów dzień wcześniej, to ponownie wprowadzają dużo nerwowości.

Tę nerwowość może dodatkowo potęgować fakt ostatniej sesji przed Świętami Wielkiej Nocy. Stąd też na ewentualne negatywne wydarzenia na Wall Street w dniu dzisiejszym oraz w świąteczny poniedziałek, warszawska giełda zareaguje dopiero we wtorek. To istotne, gdyż sytuacja na amerykańskim rynku akcji ma o wiele większe znaczenie dla koniunktury na GPW, niż np. opublikowane wczoraj dane mówiące o wzroście produkcji przemysłowej w Polsce o 14,9 proc. Dane, które nota bene potwierdzają, że sytuacja gospodarcza w kraju wciąż jest bardzo dobra, a optymistyczne szacunki dotyczące wzrostu gospodarczego w 2008 roku, nie muszą być przesadzone.

Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG20 obecnie lekko preferuje stronę popytową. Mający miejsce w ostatnich dniach zwrot powyżej poziomu styczniowych minimów oraz wzrostowe dywergencje indeksu ze wskaźnikami, to tylko dwa z kilku sygnałów sugerujących możliwą poprawę koniunktury.

Fundamentalnym warunkiem takiej poprawy jest jednak brak spadków w USA. Dopiero gdy tam sytuacja się ustabilizuje, będzie można liczyć na większy ruch do góry, będący odreagowaniem całej, rozpoczętej pod koniec października 2007 roku, przeceny indeksu dużych spółek.