W tych wzrostach pomogły opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny dane o produkcji przemysłowej w lutym, której dynamika wyniosła 14,9 proc. r/r, wobec oczekiwanych 10,4 proc. Istotnym wsparciem były również wyniki amerykańskiego banku inwestycyjnego Morgan Stanley. To kolejne już wyniki banku, które przekroczyły prognozy.
Dziś wzrosły akcje 149 spółek, 124 spadły, a 57 pozostały bez zmian. Liderem wzrostów był Remak. Jego akcje podrożały o 12,20 proc. do 22,44 zł. Po drugiej stronie barykady znalazły się natomiast walory Konsorcjum Stali (-9,49 proc.).
W dalszym ciągu giełdowy wiatr wiał w oczy wtorkowym debiutantom. Prawa do akcji Skyline Investment, po spadku o 5 proc. dzień wcześniej, straciły dziś 4,33 proc. i zakończyły dzień na poziomie 8,18 zł. Natomiast akcje biotechnologicznej spółki Euroimplant notowanej na rynku NewConnect spadły o 5,36 proc. do poziomu 0,53 zł. We wtorek przecena sięgnęła 8,2 proc.
Warszawska giełda, podobnie jak większość światowych parkietów, nie rozpieszcza inwestorów w ostatnich tygodniach. To może wkrótce się zmienić. Jest coraz więcej sygnałów sugerujących możliwość trwalszej poprawy koniunktury.
Przede wszystkim są to sygnały z Wall Street, gdzie w dalszym ciągu kreowane są trendy na światowych rynkach akcji. Zdecydowana obrona przez indeks S&P500 styczniowych minimów, wsparta obniżkami stóp procentowych oraz duża determinacją Fed do ratowania rynków finansowych przed konsekwencjami kryzysu kredytowego, mają szanse poprawić nastroje i przełożyć się na wzrosty cen akcji.
Pozytywne sygnały płyną również z Polski. Dobre fundamenty makroekonomiczne, atrakcyjne wyceny wielu spółek, obrona styczniowych minimów przez WIG20, czy też brak panicznych reakcji na zeszłotygodniowe spadki w USA, sugerują przynajmniej kilkutygodniową poprawę sytuacji.
Jej celem mogą być maksima z lutego. To plan minimum. Nie można bowiem wykluczać znacznie większego odreagowania. Warunkiem jest jednak brak negatywnych sygnałów z Wall Street. Jeżeli tylko zostanie on spełniony, droga na północ będzie szeroko otwarta.
Jutrzejsza sesja na GPW jest ostatnią przed Świętami Wielkiej Nocy. Nie będzie to jednak sesja spokojna. Niewielkie obroty, jakie obecnie charakteryzują handel, w połączeniu z wygasającymi kontraktami terminowymi, mogą zapewnić inwestorom potężną dawkę emocji. Czwartkowa sesja nie będzie jednak miała żadnej wartości prognostycznej.