W odróżnieniu jednak od dnia wczorajszego, gdy popyt koncentrował się na największych spółkach notowanych na GPW, dziś równo zyskiwać powinien cały rynek.
Największym zagrożeniem dla wzrostowego scenariusza są wygasające jutro marcowe kontrakty terminowe. Przy obserwowanych w ostatnich dniach niskich obrotach, działalność arbitrażystów stanowi istotny czynnik ryzyka.
Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) obniżył we wtorek wieczorem stopy procentowe w USA o 75 punktów bazowych. Stopa funduszy federalnych spadła do 2,25 proc. i jest najniższa od ponad 3 lat. Natomiast stopa dyskontowa po obniżce wynosi 2,5 proc.
W pierwszej reakcji na decyzję FOMC, inwestorzy na Wall Street zaczęli realizować wcześniejsze zyski. Rynek po cichu liczył bowiem na cięcie stóp o 100 punktów. Popyt jednak szybko odzyskała kontrolę nad indeksami i wczorajsza sesja w USA zakończyła się bardzo silnymi wzrostami (S&P500 +4,24 proc.; Nasdaq Composite +4,19 proc.).
Dobre przyjęcie obniżki stóp to duże wsparcie dla światowych rynków akcji. Jeszcze większym wsparciem jest jednak sytuacja techniczna na wykresie S&P500. Wtorkowa długa biała świeca, potwierdziła poniedziałkowy młot. To klasyczna zapowiedź zmiany tendencji na wzrostową. Wymowę tego popytowego układu wzmacnia również zdecydowana obrona przez S&P500 wsparcia jakie tworzyły styczniowe minima.
Perspektywa wzrostów na Wall Street to poważna zachęta do kupna akcji. Przede wszystkim dotyczy to warszawskiej giełdy. Dobre fundamenty makroekonomiczne i atrakcyjne wyceny wielu spółek, pozwalają zakładać powrót przynajmniej do lutowych maksimów. Może to być powrót dość szybki. Brak panicznych reakcji rodzimych graczy na ostatnie wydarzenia w USA sugeruje, że inwestorzy którzy chcieli sprzedać akcje, już to dawno zrobili. Dlatego podaż nie będzie zbyt mocno hamować wzrostów.
Kilkutygodniowe perspektywy polskiego rynku akcji są jednak znacznie lepsze, niż te mówiące o zwyżce do lutowych maksimów. Na wykresie indeksu WIG20 można dostrzec wyraźnie zarysowaną pięciofalową strukturę spadków. To zapowiada silne odreagowanie całej fali spadków. Zestawiając to z niskimi obrotami jakie towarzyszyły ostatniej fali zniżki w tej strukturze, trudno nie odnieść wrażenia, że przez ostatnie dwa miesiące budowana była baza pod silniejszy ruch do góry.
Warunkiem większych i dłuższych wzrostów w Warszawie jest brak negatywnych sygnałów z Wall Street. Jeżeli tylko zostanie on spełniony, droga na północ jest szeroko otwarta.