To z koeli oznacza, że wobec wzrostu cen żywności i paliw relatywnie łatwo będzie o ukształtowanie relatywnie wysokich oczekiwań inflacyjnych, co z kolei prowadzić będzie do pewnego wzrostu inflacji bazowej. Pewnym ograniczeniem dla tego procesu może być tzw. efekt majątkowy. Polacy, którzy w minionych latach zwiększali swoje zaangażowanie w giełdę (głównie przez TFI) mogą w pewnym stopniu ograniczyć konsumpcję na rzecz oszczędności wobec trwającej przeceny na GPW. Efekt taki jest jednak trudny do oszacowania a-priori i stąd uważam, że RPP będzie wolała działać wyprzedzająco podnosząc stopy procentowe na marcowym posiedzeniu.