FED poinformował niespodziewanie o obniżeniu stopy dyskontowej o 50 pkt. celem poprawienia płynności sektora finansowego. Przez giełdy europejskie przelała się fala niespotykanego ostatnio optymizmu, windując większość indeksów z kilkuprocentowych spadków na 2–3-proc. wzrosty, podsycana dodatkowo przez bardzo dobre otwarcie na giełdzie amerykańskiej. Na krajowych inwestorów uspokajająco zadziały również słowa Minister Finansów Zyty Gilowskiej, która podkreśliła, że „mamy stabilną gospodarkę i finanse w niezłym stanie”, namawiając inwestorów, by zachowali spokój.

Najważniejsze indeksy zakończyły sesję wyraźnie ponad wczorajszymi zamknięciami. Indeks szerokiego rynku (WIG) zyskał 1,79%, natomiast WIG20 1,60%. Najbardziej przecenione ostatnio małe i średnie spółki zwyżkowały o 1,81% (mWIG40) oraz 2,41% (sWIG80).

Kluczowa dla dalszego rozwoju wypadków na krajowym rynku akcji będzie na pewno sytuacja na światowych giełdach oraz zachowanie inwestorów indywidualnych. Każdy negatywny sygnał (zwłaszcza dotyczący sektora ryzykownych kredytów hipotecznych) może być potraktowany jako impuls do kolejnej fali wyprzedaży. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje na razie kwestia zachowania się inwestorów indywidualnych lokujących swoje oszczędności w rodzime fundusze inwestycyjne. Atmosfera paniki podsycana dodatkowo przez media skłoniła już zapewne część inwestorów o słabszych nerwach do złożenia w domach maklerskich zleceń odkupienia jednostek uczestnictwa. Dodatkowo ci, którzy zainwestowali kilka lat wcześniej, mogą zechcieć zrealizować ponad stuprocentowe zyski, obawiając się dalszej fali spadków.

Jeśli skala takich zleceń okaże się duża, to w przyszłym tygodniu samonakręcająca się spirala wyprzedaży może zahamować odrabianie strat przez warszawskie indeksy lub nawet pociągnąć je w dół.