Istotny wpływ na pogorszenie nastrojów będą miały wczorajsze, niezdyskontowane przez warszawski parkiet, spadki na Wall Street (S&P500 stracił 0,9 proc., a Nasdaq Composite 0,53 proc.). Jak również dzisiejsza przecena na azjatyckich giełdach. Japoński indeks Nikkei, w reakcji na wzmacniającego się jena (szkodzi eksporterom), rekordowo drogą ropę i w obawie o kłopoty instytucji finansowych, spadł o 3,3 proc.

Losy dzisiejszej spadkowej sesji w Warszawie, jeżeli tylko wykluczyć niespodziewane zdarzenia, mogą odmienić się tylko o godzinie 13:30. Wówczas zostanie opublikowana grupa raportów z USA, wśród których najważniejsze będą dane o sprzedaży detalicznej. Rynek szacuje, że w lutym wzrośnie ona o 0,1 proc., natomiast sprzedaż z wyłączeniem samochodów o 0,3 proc. Wyraźnie lepsze od prognoz dane dałyby nadzieje na poprawę sytuacji gospodarczej w USA w kolejnych miesiącach i wzmocniłyby stronę popytową na giełdzie. Ewentualne gorsze dane „przygniotą” rynki akcji.

Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG20 w dalszym ciągu wskazuje na lekką przewagę popytu. Obrona styczniowego dołka w połączeniu z wtorkowym zamknięciem luki bessy z poprzedniego poniedziałku (2887,37-2927,90 pkt.), w dalszym ciągu pozwalają przychylnym okiem spojrzeć na rynek akcji. Wciąż jednak warunkiem koniecznym takiej poprawy jest brak spadków na Wall Street. To zaś mogą zapewnić tylko lepsze dane makroekonomiczne z USA. Dlatego dzisiejszy raport o sprzedaż detalicznej w USA nabiera szczególnego znaczenia.

Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG20 pogorszy się dopiero wraz ze spadkiem poniżej 2798,62 pkt., gdzie wsparcie tworzy dołek z 21 stycznia br. Wówczas celem podaży będą styczniowe minima.