Temat wojen handlowych ponownie powrócił, jednak tym razem pomaga on rynkom bardziej niż przeszkadza. Według ostatnich informacji we wczorajszych negocjach brał udział nieoczekiwanie chiński wicepremier, co rynki odbierają jako chęć i determinację do uzyskania porozumienia przez Chińczyków. Dodatkowo dzisiaj po południu rynki wspomógł również sam Donald Trump, który napisał na twitterze, że negocjacje z Chinami idą w dobrym kierunku. Trzeba jednak pamiętać, że z takimi komentarzami ze strony najważniejszego polityka na świecie mieliśmy do czynienia wielokrotnie i nigdy nie oznaczały one końca konfliktu handlowego. W ostatnich tygodniach Trump jednak pozostawał bardziej optymistyczny w kontekście dojścia do porozumienia niż jeszcze to miało miejsce wczesną jesienią, co było jednym z czynników napędzających wyprzedaż na rynkach akcji w ostatnich tygodniach.

Powiewu optymizmu nie widać niestety na GPW. Wtorkowa sesja kończy się spadkami w segmencie blue chipów, a największymi maruderami są wczorajsi liderzy wzrostów - LPP i PGNIG. W drugim przypadku ostatni rok dla naszego krajowego potentata na rynku gazu w Polsce był bardzo udany. Jego akcje zyskały ponad 11%, co biorąc pod uwagę stopę zwrotu z indeksu WIG20 na poziomie -7,5%, można uznać za sukces. Inwestorzy liczą jednak cały czas na poprawę wyników w 2019 roku, czemu pomóc mają niskie ceny ropy. Po drugiej stronie rynku znajdują się rafinerie. Lotos drugą sesję z rzędu forsuje historyczne maksima. PKN Orlen w szerszym ujęciu radzi sobie gorzej, jednak wzrosty o prawie o około 40% od lipcowego dołka są powodem do dumy dla posiadaczy akcji paliwowego potentata.

Dzisiaj w kalendarzu makroekonomicznym nie mieliśmy zbyt dużo istotnych publikacji makroekonomicznych. Jutro za to poznamy jednak zapiski z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej, co może mieć duży wpływ na rynki, które są w ostatnich tygodniach bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany dotyczące przyszłej polityki monetarnej za oceanem.