Wczorajsza sesja na Wall Street rozpoczęła się słabo po kolejnych sugestiach Trumpa dotyczących taryf celnych na Chiny. Bykom udało się jednak opanować sytuację i amerykańskie indeksy skończyły sesję na solidnych plusach. Pozwoliło to poprawić nastroje inwestorów ostatniego dnia tygodnia, którzy wyczekiwali na raport z amerykańskiego rynku pracy. Niższy od oczekiwań wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w lipcu został skompensowany przez rewizje w górę tych danych za czerwiec. Najwięcej emocji budziła jednak dynamika płac, która wzrosła zgodnie z konsensusem, lecz martwić może korekta poprzedniego odczytu w dół. Nie są to z pewnością bycze dane dla dolara, ale rynek raczej wstrzymuje się z decyzjami. Kolejna podwyżka we wrześniu wydaje się prawie pewna, więc na ten moment tylko znaczne pogorszenie sytuacji gospodarczej w USA, mogłoby odwieźć członków FOMC od wykonania kolejnego ruchu w kierunku zacieśniania polityki monetarnej. O godz. 16:00 poznaliśmy także indeks ISM dla usług, który w lipcu spadł, sugerując pogorszenie nastrojów menadżerów z sektora usługowego. Amerykańska waluta pozostaje jednak stabilna, lecz obserwujemy odbicie mocno przecenionych metali szlachetnych.
Na parkietach giełdowych wydaje się, że byki mają sytuację pod kontrolą. Sentyment na warszawskim parkiecie w ostatnich dniach uległ schłodzeniu, co może zapowiadać kontynuację ruchu wzrostowego rozpoczętego w lipcu. Z pewnością dla rynków wschodzących byłoby korzystne osłabienie dolara amerykańskiego. Dzisiaj złoty radzi sobie bardzo dobrze i do dolara zyskuje prawie 0,5%. Ostatnie godziny piątkowej sesji raczej nie przyniosą już dużych zmian i wydaje się, że amerykańskie indeksy będą podążać w azymucie obranym w czwartek. Sezon wyników kwartalnych na Wall Street powoli dobiega końca, a przed nami zostały tylko publikacje na mniejszych poziomach kapitalizacji. Wiąże się to oczywiście z mniejszą płynność, w szczególności jeżeli weźmiemy pod uwagę okres wakacyjny. Takie warunki rynkowe są jednak idealnym środowiskiem do większych ruchów, w przypadku niespodziewanych przez nikogo doniesień. Czynnikiem ryzyka dla rynków akcji z pewnością pozostaje Donald Trump, lecz wydaje się, że taryfy celne zostały już mocno zdyskontowane przez rynek. Sprawa wygląda jednak inaczej w Chinach, gdzie ostatnie potyczki handlowe zdecydowanie bardziej zabolą przedsiębiorców w Państwie Środka ze względu na wartość eksportu do USA. Warto więc zwrócić szczególną uwagę na azjatyckie parkiety, które w ostatnich tygodniach radzą sobie gorzej od swoich odpowiedników na Starym Kontynencie i innych częściach globu.