To od tych dwóch parametrów, które dodatkowo będzie uzupełniała prawdopodobna weryfikacja styczniowych danych o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym (to również istotny czynnik), będzie zależało, czy obserwowane dziś spadki w Warszawie oraz na czołowych europejskich parkietach, zostaną pogłębione (jeżeli dane będą słabe). Czy może lepsze od oczekiwań dane poprawią klimat inwestycyjny, co w połączeniu z bliskością styczniowych minimów, mogłoby sprowokować wzrosty w przyszłym tygodniu.
Rynkowe prognozy mówiące o wzroście stopy bezrobocia w USA i niewielkim wzroście zatrudnienia są umiarkowane. Dlatego szanse na lepsze i gorsze od nich dane, wydają się podobne. Gdyby w ocenie tego co pokaże ten raport, kierować się wtorkową publikacją ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym w USA (spadek o 23 tys.) czy tygodniowymi danymi o liczbie nowych bezrobotnych (z całego miesiąca), to należałoby się przygotować na słabe dane. Natomiast zupełnie inaczej kształtują się te oczekiwania, gdy spojrzymy na nie przez pryzmat subindeksu zatrudnienia indeksu ISM, który wzrósł w lutym do 46,9 pkt. z 43,9 pkt. miesiąc wcześniej. Mając to na uwadze, trzeba przygotować się na każdy scenariusz.
Dane z USA będą miały istotny wpływ nie tylko na rynki akcji, ale również na notowania dolara. Antydolarowe nastroje sprawiają jednak, że teoretycznie łatwiej będzie o jego osłabienie, niż wzmocnienie. Już nieznacznie gorsze od prognoz dane mogą bowiem dolara przecenić. Natomiast nieznacznie lepsze, nie muszą go wzmocnić.