Złe nastroje panowały również na innych europejskich parkietach. Indeksy w Europie spadały po informacjach, że Intel obniżył swoje szacunki odnośnie marży zysku w pierwszym kwartale. Wpływu na notowania nie miały natomiast publikacje makroekonomiczne ze strefy euro. PKB w IV kwartale w strefie euro wzrósł o 0,4% kwartał do kwartału oraz o 2,2% rok do roku. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) wzrosły w styczniu o 0,8% (prog. 0,8%), miesiąc do miesiąca, co było zgodne z oczekiwaniami analityków.

Fala spadków, która przetoczyła się przez GPW przed południem zdecydowanie wyhamowała w drugiej części dnia. Podobnie jak wczoraj zniżkom towarzyszyła niewielka aktywność inwestorów. Małe obroty pokazują, że większość graczy oczekuje dalszych spadków i nadal pozostaje poza rynkiem. Przed sesją na Wall Street na GPW widoczna była konsolidacja, gracze oczekiwali na rozwój wydarzeń i czekali na dzisiejsze ewentualne odbicie amerykańskich indeksów. Nastroje za Oceanem były jednak kiepskie. Słabe doniesienia ze spółek i gorsze od prognoz dane makroekonomiczne sprawiają, że widmo recesji gospodarczej w Stanach Zjednoczonych coraz bardziej zagląda inwestorom w oczy i zachęca do sprzedawania akcji.

Zgodnie z oczekiwaniami sesja na Wall Street rozpoczęła się od spadków, które pogłębiały się w dalszej części notowań. Złe nastroje za Oceanem nie wpłynęły jednak na zakończenie notowań na GPW, ponieważ gracze spodziewali się takiego rozwoju sytuacji. Indeks WIG20 zakończył dzień spadkiem o 2,18%, indeksy mWIG40 oraz sWIG80 straciły na zamknięciu 0,88% i 0,92%.

Wsparcie z początku lutego na poziomie 2850 punktów, które podczas wczorajszej sesji udało się obronić bykom, dzisiaj nie stanowiło większego problemu dla strony podażowej. Przełamanie tego poziomu stwarza dużą szansę, że indeks WIG20 dotrze do styczniowych minimów. W kolejnych dniach możemy spodziewać się dalszego osuwania indeksów. Nastroje na światowych parkietach są już złe, a przed nami jutrzejsze publikacje makroekonomiczne, które mogą pogorszyć sytuację.