Spadki udało się wczoraj ograniczyć dzięki informacji o ISM, który wprawdzie okazał się słaby, ale nie tak słaby jak wszyscy się obawiali. Dlatego, mimo niskiego odczytu, widać było odbicie na giełdach i odrabianie strat.

WIG20 kończąc sesję spadkiem o 1,38 proc obronił ważne wsparcie na 2 850pkt i dziś również łatwo go nie odda. Dużej zmienności dziś nie będzie sprzyjać wyczekiwanie na jutrzejsze dane o ISM z sektora usług i czwartkowe posiedzenie ECB. Szanse, że obniżą stopy już teraz są bardzo małe. Dziś mamy PKB w strefie euro i kolejne wystąpienie Bena Bernanke. Nie wydaje się jednak, aby szef Fed'u miał dziś kolejny raz straszyć upadkami banków. Wczoraj pałeczkę przejął Warren Buffet stwierdzający, że recesja już trwa a „party is over”. Znany inwestor zamierza kupować akcje gdy będą bardzo tanie, a na razie według niego nie są nawet tanie. Nie trudno się z nim nie zgodzić. Łapanie spadającego noża może być bardzo bolesne i lepiej poczekać, aż nóż wbije się w ziemię.

Na parkietach światowych broniły przed spadkami spółki z sektora surowcowego. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że korzyści ze wzrostów cen surowców są krótkoterminowe. W długim terminie wzrosty te napędzać będą i tak już rozpędzoną inflację co nie sprzyjać będzie gospodarce i giełdom.

W odwrocie pozostaje sektor finansowy. Sytuację pogorszyła wczorajsza informacja podana przez amerykańskiego pożyczkodawcę hipotecznego Thornburg Mortgage, że nie jest w stanie zaspokoić swoich wierzycieli. W Europie sektor finansowy ratowały wyniki HSBC, które nie rozczarowały inwestorów. Powodzeniem nie cieszyły się również akcje z sektora technologicznego po obniżeniu wyceny akcji Apple przez domy inwestycyjne. Światowe giełdy zakończyły sesje płasko, ale nie jest to wcale dobra informacja. Po dużym spadku Nikkei o 4,49 proc nie doszło do żadnego odreagowania i to potwierdza zły stan rynku. O 11:00 PKB w Eurolandzie, i do tego czasu nie powinno dojść do większych zmian.