Ostatecznie WIG20 stracił 1,4% i choć w trakcie sesji znajdywał się poniżej poziomu 2850 punktów, zamknięcie wypadło 37 punktów ponad tą barierą. Trzeba jednak przyznać, że mimo ponad 8% spadku od maksimum z zeszłego tygodnia, popyt nie zachowywał się tak, jakby znalazł w największych spółkach świetną okazję do kupna. Kupujący są nadal pasywni, co sugeruje możliwość pogłębienia się zniżki w stronę styczniowych minimów, choć w międzyczasie rynek wskutek dużego wyprzedania powinien spróbować lekkiego odbicia od obecnych poziomów.
Niepokojący sygnał dały banki, których indeks branżowy znalazł się na najniższym poziomie w trwającej od zeszłego roku fali spadkowej. Tym samym powstał tutaj techniczny sygnał sprzedaży i większym prawdopodobieństwem cechuje się dalsza przecena sektora, co nie wróży dobrze ocenie rynku jako całości.
W przeciwieństwie do umiarkowanego spadku WIG20, wczorajsza sesja wypadła o wiele gorzej na szerokim rynku, gdzie wyraźnie pękła granica spokoju inwestorów. Przy małej płynności prawie 1/3 wszystkich spółek straciła wczoraj na wartości ponad 5% - dopiero na wyraźnych minusach można było znaleźć w arkuszach zadowalający poziom popytu. Najgorzej spisały się walory Biotonu, które zareagowały 15% przeceną na wyniki finansowe gorsze zarówno od oczekiwań rynku, jak i od prognoz zarządu.
Dzisiejsza sesja może przynieść lekką poprawę nastrojów. Rynek na pewno będzie oczekiwał w niepokoju na kolejną sesję w USA. S&P500 dotarł do analogicznego wsparcia jak WIG20 (dołki z pierwszej połowy lutego i 61,8% zniesienie fali wzrostowej styczeń-luty) i wczoraj odbił się od tego poziomu. W związku z tym poprawienie wczorajszych minimów przez indeksy amerykańskie będzie sygnałem zejścia w kierunku styczniowych dołków zarówno przez Wall Street, jak i przez nasz rynek.