Co ciekawe, zaskoczenia te z różną siłą wpłynęły na rynek walutowy i rynek akcji. Wzrost indeksu Ifo miał decydujące znaczenie dla rynku walutowego. Notowania pary EURUSD wzrosły o niemal 100 pipsów osiągając poziom 1,4885 i zbliżając się do istotnych poziomów oporu. Z kolei wzrost cen producenta w USA umocnił dolara, ale w bardzo nieznacznej skali i na bardzo krótko (zaledwie 5 minut). Potwierdza to zatem możliwości testu poziomów oporu na EURUSD (być może nawet 1,50) w najbliższych dniach.
Odmienna była siła oddziaływań na rynki akcji. Wzrost Ifo spowodował co prawda wzrost na parkietach w Europie, ale po danych z USA po wzrostach nie ma już w zasadzie śladu. To pokazuje z kolei skalę niepewności inwestorów co do dalszego rozwoju sytuacji na rynkach akcji.
Polski rynek nie stanowi tu wyjątku. Złotówka kontynuuje umocnienie (choć jest ono dużo mniejsze niż wczoraj), a giełda w ślad za euro landem i USA jest na minusach, mimo iż rano notowaliśmy spore wzrosty. I również mimo tego, że dla polskiej gospodarki aktywność w Niemczech ma zdecydowanie większe znaczenie, niż ceny producenta w USA. To efekt wyjścia inwestorów zagranicznych, dla których ciągle jesteśmy rynkiem wschodzącym.
Odnosząc się do sytuacji na złotym nie sposób pominąć czekającej nas jutro decyzji RPP dotyczącej stóp procentowych. Wzrost indeksu Ifo jest kolejnym argumentem, iż stopy procentowe można podnieść bez zbyt dużego zagrożenia dla produkcji. W tej sytuacji członkowie Rady mogą obawiać się już tylko efektu mocnego złotego, ale pamiętajmy, że kluczowe w tej kwestii może być to czy EURUSD pokona poziom 1,50. A na to RPP nie ma już wpływu.