Przedpołudniowa publikacja indeksu klimatu gospodarczego monachijskiego instytutu Ifo (prognoza: 103 pkt.), popołudniowe dane o inflacji PPI w USA (prognoza: 7,5 proc.) i indeksie zaufania amerykańskich konsumentów (prognoza: 83 pkt.) oraz wyniki kwartalne europejskich i amerykańskich spółek, to potencjalne źródła impulsów w dniu dzisiejszym. Przynajmniej w przypadku zakładanego racjonalnego scenariusza na dzień dzisiejszy. Alternatywą dla niego jest bowiem scenariusz optymistyczny, sprowadzający się do zdecydowanych zakupów i ignorancji wszystkich niekorzystnych czynników.

Poniedziałkowa sesja na warszawskiej giełdzie, zakończona zwyżką indeksu WIG o 0,19 proc. i WIG20 o 0,25 proc., nie przyniosła żadnego rozstrzygnięcia. Polski rynek akcji kolejny dzień pozostawał w wąskiej konsolidacji, w której tkwi już od dwóch tygodni. Tym samym inwestorzy nie dostali odpowiedzi w którą stronę nastąpi wybicie z tego trendu bocznego. A to dość istotne pytanie. Wybicie górą będzie zapowiedzią wzrostu do 3300 pkt. Wybicie dołem może natomiast otwierać drogę do styczniowych minimów.

Ta atmosfera wyczekiwania GPW na nowe impulsy, jeżeli tylko przyjąć mocno optymistyczne założenia na dzień dzisiejszy, na szanse właśnie dziś się zakończyć. Poniedziałkowe wzrosty na Wall Street, znacznie poprawiają sytuację techniczną na wykresach indeksów S&P500 i DJIA. To może zapowiadać mocniejszy ruch do góry, który musiałby pozytywnie wpłynąć na koniunkturę na świecie.

Potwierdzeniem powyższych oczekiwań odnośnie perspektyw wzrostu amerykańskich giełd może być wczorajsza, dość zdecydowana, chociaż krótkotrwała, reakcja rynków akcji na nieco lepsze od prognoz, ale wciąż słabe, dane z amerykańskiego rynku nieruchomości (spadek sprzedaży o 0,4 proc., wobec oczekiwanego spadku o 1,8 proc.).

Sprawiało to wrażenie szukania pretekstów do wygenerowania wzrostu. Nie jest wykluczone, że kilka lepszych od oczekiwań raportów z USA, z dużej ich grupy publikowanej w tym tygodniu, w sposób istotny może poprawić nastroje na globalnych rynkach akcji.