Dobrze zachowywały się spółki wydobywcze z KGHM włącznie, notującą najwyższe obroty na rynku. Wtórowały im banki, bez których hossa na dłuższą metę nie byłaby możliwa.

Kwestia detonacji bomby w Korei Północnej zdawała się nie obchodzić dziś inwestorów w Europie póki… nie otworzyły się giełdy w USA. Być może spodziewano się powtórki reakcji na Koreę sprzed tygodnia, gdy po pierwszej nerwowej reakcji, następnego dnia w USA przystąpiono do zakupów. Ale wczoraj w USA nie handlowano i reakcja okazała się negatywna.

Indeksy amerykańskie otworzyły się wyraźnie na czerwono i zaczęły pogłębiać spadki. Mówiono dużo o potrzebie wprowadzenia sankcji na koreański reżim. Wypowiedziała się w tej sprawie także Angela Merkel.

USA dołowały, w ślad za nimi Frankfurt i Paryż. W efekcie nie było szans na utrzymanie się WIG20 powyżej 2540 pkt. W szybkim czasie powrócił on w strefę konsolidacji, co ostatecznie skutkuje nieudaną próbą wybicia górą. Kolejnym krokiem będzie prawdopodobnie szukanie wsparcia na 2500 pkt, ale zależy to od nastrojów ogólnych.